Skoro tu zaglądacie, to znaczy, że planujecie podróż w te miejsce, a moim zadaniem jest podsycić w Was te zamiary i plany, ponieważ ja się w tym miejscu absolutnie zakochałam! Jeżeli jednak nie wiecie czym jest Samburu i dlaczego jest takie cudowne – zajrzyjcie do artykułu pod tym linkiem  Zawarłam tutaj praktyczne informacje, jakie mogą przydać się podróżującym do Samburu. Jednak jeśli szukacie pomocy i instrukcji do tego jak ogólnie przygotować się do wizyty w tym kraju i na safari to zapraszam do lektury innych artykułów. Przez wzgląd na przejrzystość i klarowność wpisu nie zawarłam tu aż tak szczegółowych informacji wiedząc, że zasługują one na osobny wpis.

No to zaczynamy!

 

Jedyną większą miejscowością w centrum tej okolicy jest wioska Archers Post, gdzie w malutkich lokalnych sklepikach możecie zrobić ostatnie, naprawdę podstawowe zapasy spożywcze i inne zakupy.

Jest tam kilka lokalnych jadłodajni, niskobudżetowych lodge (np. Camels Gate Lodge, w której my spaliśmy), hoteli i noclegowni. Jednak sądzę, że nie myślicie o tego typu noclegach 🙂 Na terenie rezerwatów jest bardzo wiele lodge i obozów z namiotami (campów), w większości 4 i 5 *. Natomiast są one przepięknie położone nad rzeką Ewaso Ngiro gdzie zobaczyć możecie często wylegiwujące się na brzegu krokodyle, pijące wodę stada słoni, bawołów, antylop i żyraf oraz przemieszczające się stada pawianów. Niesamowitą ilość ptactwa często brodzącą w wodach rzeki, suszącą skrzydła i tworzącą gniazda w buszu na około. A te wszystkie widoki podziwiacie z balkonów swoich pokoi, tarasów widokowych przy restauracjach i barach w lodge – i co najważniejsze – przy najpiękniejszych dźwiękach absolutnej ciszy.

DSC_0916

Ceny?

Bilet wstępu uprawnia tylko do jednorazowego wjazdu na teren rezerwatu, a nie do kilku wjazdów w trakcie 24 h. Bilet do każdego z trzech rezerwatów (Samburu, Shaba i Buffalo Springs) kosztuje tyle samo. Opłaty za wstęp dokonuje się gotówką.

Dorośli

70.00USD

Dzieci

40.00USD

Za możliwość spania na terenie rezerwatu dla obcokrajowcy to 30 USD od osoby/ dzień płatne tylko gotówką na bramie do rezerwatu. UWAGA! Do tej kwoty należy dodać koszt noclegu w wybranej przez Was lodge. Odpłatność za nocleg ustalacie z organizatorem Waszego Safari lub bezpośrednio z hotelem.

Kierowcy również płacą za swój wstęp, opłatę za nocleg na terenie rezerwatu oraz dokonują opłaty za wjazd swojego samochodu, którym się poruszacie w trakcie Safari. Jednak jest to już kwota najczęściej zawarta w cenie wycieczki jaką z nim ustalacie. Jest to kwota 2300 KES (ok. 23 USD) + koszt noclegu i wyżywienia w lodge.

Napiwki w Kenii są jak najbardziej na miejscu i są wręcz oczekiwane od turystów przez lokalnych usługodawców i pracowników szeroko rozumianej obsługi ruchu turystycznego. Jeżeli do ustalonej ceny dacie z góry kilka dolarów więcej, Wasz przewodnik pokaże Wam dodatkowo poza programem kilka pięknych miejsc. Myślę, że Kenijczycy i tak zawsze starają się by ich praca była na jak najlepszym poziomie, co naprawdę bardzo często zasługuje na dodatkowe „podziękowanie” 🙂 Myślę, że nie należy się do tego zrażać, bo Kenia nie jest jedynym krajem na świecie gdzie istnieje „kultura napiwków” – jest to nieodłączny element tamtejszej pracy i usług co tylko podwyższa ich jakość:)

Nie jestem w stanie podać Wam przybliżonej ceny wycieczki do Samburu gdyż niewielu organizatorów znanych nam Polakom taką oferuje. Samburu jest daleko od Mombasy dokąd najczęściej przylatują turyści z Polski. Do organizacji takiego safari należałoby poszukać dokładniej i dalej niż Facebook 😛 I przede wszystkim przylecieć do Nairobi i tam zacząć podróż po okolicznych, pięknych parkach i rezerwatach! Cena zależy od tego skąd jest wyjazd, jakim rodzajem pojazdu, na ile dni, w jakich hotelach i ile osób jedzie w Waszej grupie. Jednak jeżeli wierzycie z moje poczucie estetyki, piękna przyrody – daję Wam słowo, że jest to wyprawa warta każdych pieniędzy!

Co jeszcze zobaczyć w Samburu?

 

Wioski plemion Samburu są prawie na każdym kroku na trasie do bram rezerwatów. Jeżeli jeszcze nie odwiedzaliście wioski Masajów, to jest to zdecydowanie punkt podróży, warty zaliczenia. Oczywiście nie nastawiajcie się, że będziecie pierwszymi przybyszami w niedotkniętej turystyką osadzie dzikiego plemiona Afryki. Jednak uważam, że podróż do nowego miejsca i niedoświadczenie jak największej ilości tego co oferuje dany kraj – jest po prostu grzechem 😛

Kultura – taniec, śpiew czy tradycje plemiona Samburu są naprawdę warte wydania kilku dolarów więcej, a wasze wrażenia dalece przewyższą wartość wydanych pieniędzy.

Również warto odwiedzić te wioski, które zamieszkane są tylko przez kobiety z dziećmi.

Niecałą dekadę temu kobiety Samburu zbuntowały się przeciwko mężczyznom i ich dominacji, wyprowadziły się i zbudowały nieopodal własną wioskę. Zarabiając na siebie poprzez zapraszanie turystów do unikatowej wtedy na skalę światową żeńskiej wioski oraz sprzedając ręcznie robioną biżuterię, sfinansowały i zbudowały szkołę dla swoich dzieci oraz tych z okolicznych wiosek. Od tamtego czasu mężczyzn dopuszczają one do siebie tylko wtedy, kiedy mają na to ochotę 😉 

Obecnie w Samburu bardzo często możemy zobaczyć przy lokalnych drogach drogowskazy kierujące do żeńskich wiosek, które to powstały na wzór tej pierwszej o imieniu Umoja Women Cultural Village, ale w dużej ilości są to wioski, nazywane żeńskimi na potrzeby kręcenia biznesu turystycznego. 

Odwiedziłam również tę "właściwą", żeńską wioskę. Była o wiele bardziej czysta i zadbana niż pozostałe. Domy były przestrzenne i solidne. Jednak - nie umniejszając wyjątkowości tego miejsca przez fakt mieszkającej tam samodzielnej społeczności kobiet – myślę, że raz wystarczy. Czułam się niezwykle osaczona przez te kobiety i za przyjemniejszą wizytę zdecydowanie uznaję tę w wiosce „tradycyjnej”.

Widać, że to bardziej "nowoczesne" kobiety Samburu. Tradycyjnie kobiety - zwłaszcza jeżeli zamężne - noszą krótko ścięte włosy.Tradycyjne śpiewy i tańce kobiet Samburu

Więcej o tej wiosce dowiecie się z Vloga pewnej podróżniczki. Zobacz film youtube na ten temat:

Podczas odwiedzin gdziekolwiek pamiętajcie by przemyśleć ich formę. Turystyka nie powinna szkodzić lokalnej ludności, a ją wspierać. Niestety najczęściej poprzez naszą niewiedzę zrażamy się do miejscowych, a oni do nas. Więcej na temat turystyki litości możecie poczytać w „Rzeczy o Afrykańskich Dzieciach” pod linkiem:

Istnieje też możliwość zorganizowania sobie kolacji w buszu na łonie przyrody w świetle zachodzącego słońca. W niektórych miejscach w rezerwacie przejażdżki na Wielbłądzie lub spaceru w buszu po rezerwacie z uzbrojonym strażnikiem i przewodnikiem. Cena jest zależna od organizatora lecz przeżycie również warte każdych pieniędzy.

DSC_0676-3

Mój wyjazd na wakacje do Kenii był spontaniczny.

W planach miałam podróż po zachodnim wybrzeżu USA, której nie udało mi się zrealizować. Jednak w Samburu znalazłam odrobinę krajobrazów, które miałam nadzieję zobaczyć w Ameryce. To święta dla ludzi Samburu góra Ololokwe oddalona od Archers Post około 35 km w kierunku północnym. Można wykupić wycieczkę pieszą na jej szczyt. Sugeruję wynajęcie lokalnego przewodnika przez wzgląd na niezbyt bezpieczne okolice oraz fakt, że lokalny najlepiej będzie znał miejscowe prawa i obecną sytuację między plemionami. Swój człowiek to jednak swój 😉

Rezerwat Buffalo Springs...

przylega bezpośrednio do Rezerwatu Samburu jednak jego flora jest nieco bardziej uboga. Otwarte sawanny i mniejsza ilość drzew sprawia, że za dnia ciężej jest tu wypatrzeć zwierzęta w pełnym słońcu. Jednak późnym wieczorem w trawach zobaczyć możemy Oryksy Beisa, Zebry Pręgowane, Gerenuki, Gazele Granta ale tez i drapieżniki takie jak gepardy i lamparty – zwłaszcza one 🙂 Tam gdzie drapieżniki, pojawiają się i padlinożercy jak Hieny Pręgowane zwane cmentarnymi.

Rezerwat Shaba...

Jest najrzadziej odwiedzany przez turystów, a szkoda! Zobaczycie w nim wulkan Shaba Hill, którego erupcja uformowała tamtejsze tereny oraz piękny wodospad Chandlera znajdujący się nieopodal. Jest to również miejsce znane nam z historii Elzy z Afrykańskiego Buszu. Osieroconej lwicy wychowanej przez Joy i George’a Adamson, na której historii oparta została powieść Moja Lwia Rodzina (ang. Born Free) zekranizowanej na serial, który oglądałam (jestem pewna, że wy też!) jako dziecko w każdy niedzielny poranek Disney’a „Elza z Afrykańskiego Buszu”. Na terenie rezerwatu znajduje się tylko jedno luksusowe obozowisko – Joy’s Camp – w miejscu gdzie w 1980r. została zamordowana Joy Adamson – trochę to przerażające spać w tym miejscu, nie uważacie… ? 😛

Nie jest to jedyna niesamowita historia...

która rozsławiła Samburu na całym świecie. Być może słyszeliście o młodej antylopie, która została adoptowana przez lwicę? – Tak – przeczytajcie jeszcze raz 🙂 Lwica upolowała samicę Oryksa, a następnie uznała młode swojej ofiary za własne dziecko, którym się zaopiekowała. Dla natury nie ma rzeczy niemożliwych. Kolejny dowód na to jak niesamowite potrafią być zwierzęta i jak niewiele o nich wiemy. Samburu jest własnie tym miejscem, w którym taki cud natury możemy z łatwością zaobserwować 🙂

UWAGA! Lokowanie produktu 🙂

Moje pierwsze safari w życiu odbyłam w towarzystwie Paula i pamiętam je nadal jako jedne z najbardziej intensywnych w doznania i jedne z najpiękniejszych rzeczy jakie mi się w życiu przrafiły!

To on nauczył mnie większości rzeczy jakie wiem o Kenii, Afryce i o zwierzętach zwłaszcza. Piszę to ponieważ jestem pełna uznania i wdzięczności, za to co mi dał i pokazał – i moim marzeniem jest by spełnił się zawodowo w tym, co kocha i czym żyje na co dzień bo jest w tym naprawdę świetny! Jeżdżąc tak długi czas po sawannie, dzień w dzień pracując z naprawdę sporą liczbą kierowców i przewodników mogę śmiało oraz obiektywnie stwierdzić, że jest on jednym z kilku naprawdę dobrych i profesjonalnych w swoim fachu z jakimi miałam przyjemność pracować i od których się uczyć.

Paul

Paul Kulimba Willy (tak go znajdziecie na Facebooku) jest licencjonowanym przewodnikiem, kierowcą na safari oraz pilotem wycieczek. Jest pasjonatą dzikich zwierząt, a wiedzę o nich i sposób w jaki ją przekazuje jest niesamwicie ciekawy, wicągający i niezwykle zabawny🙂

Paul ma świetny kontakt z klientami, a zwłaszcza z tymi najmłodszymi 😉 Jadąc z nim po kenijskich drogach zawsze czuję się bezpiecznie. Ujmuje mnie jego dbałość o detale i najdrobniejsze potrzeby klientów. Zaradzi i pomoże w każdej sytuacji. Chętnie dzieli się z innymi tym, co jest piękne w jego kraju, nie tylko na sawannie 🙂 Ma niesamowity instynkt do zachowań zwierząt i sokoli wzrok. Wypatrzy w jeździe nawet kameleona w kępie trawy – NAPRAWDĘ! 😛 W wolnych chwilach najpewniej podzieli się z Wami wrażeniami i zabawnymi historiami z kilku podróży po Polsce i po Europie - co tylko urozmaica jego opowieści o Kenii ponieważ ma porównanie swojej rzeczywistości do naszej 🙂

 

Paul to niezwykle sympatyczny i pozytywny facet, który sprawił, że pokochałam dziką przyrodę tak samo jak on, a Safari z nim każdego dnia jest niezapomnianym przeżyciem. Jeżeli szukacie kierowcy i przewodnika by odbyć wasze prywatne safari po Kenii to jestem przekonana, że z Paulem Wasza podróż będzie niezapomniana i bogata w fajne przygodny, piękne doznania i cudowne wspomnienia 🙂

 

Polecam!!!

Na koniec chciałabym Wam przytoczyć pewne przemyślenie jednego z właścicieli biur turystycznych, z którymi współpracowałam w przeszłości. Prawda, która to jest tak oczywista, a jednocześnie tak często zapominana w ferworze codzienności - którą powtarzam sobie za każdym razem kiedy mam roztrwonić majątek w podróżym by przypomnieć sobie samej dlaczego opróżniam swój portfel w takim szybkim tempie 😛

A brzmiała ona mniej więcej tak:

Za dziesięć, dwadzieścia lat nie będziecie pamiętali nowej pary jeansów, które kupiliście dziś za 100,200,300 zł - za to pamiętać będziecie - do końca życia - piękną chwilę, emocjonującą przygodę czy intensywne w doznania przeżycia w trakcie podróży sfinansowane za tą samą kwotę, co te Wasze bezimienne, jedne z dziesiątek takich samych w garderobie jeansy! 🙂 

 

 

Z serii o Samburu szykuję dla Was jeszcze dwa wpisy, które ukażą się zaraz po nowym roku! Najbliższy będzie w formie galerii zdjęć z Rezerwatu Samburu - Zapraszam serdecznie 🙂

 

A tym czasem - nie robię tradycyjnego Hop Przez Płot, gdyż zaraz za burtą wpadłabym do Morza Karaibskiego 😉

 

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę wszystkiego co najlepsze w te święta !!!

 

Wasza Sungura

Agnieszka