Gdy zaczyna nam świtać w głowie idea „a może by tak wybrać się na safari w Kenii, Tanzanii czy RPA..?” szukamy wszędzie potwierdzenia słuszności i geniuszu naszego pomysłu. Wchodzimy na Instagram, szukamy w grafice Google, zapisujemy się do grup tematycznych na Facebooku czy przeglądamy blogi właśnie. Oglądamy zdjęcia, czytamy relacje i reportaże. Gdzieś z tyłu głowy świta nam już wizja nas samych na przygodzie życia pod otwartym dachem, na sawannie łapiących lwa za grzywę 😉

Lew za grzywę - prawie złapany! :)

 

No, ale w końcu przychodzi taki moment kiedy trzeba usiąść i podjąć jakąś decyzję. Ta kwestia najczęściej wywołuje u nas mdłości gdy pomyślimy o tym, że musimy ruszyć cztery litery i zorganizować sobie coś sami lub odrobinę łatwiej – powierzyć to organizatorowi turystyki, polskiemu czy lokalnemu – ale jego też trzeba wybrać. Łatwo byłoby wziąć pierwszego lepszego organizatora, ale ponieważ chcemy, żeby Safari wyszło idealnie zastanawiamy się, sortujemy oferty każdego z biur i wnikliwie czytamy opinie o każdym z nich. Wszystko wygląda okej do momentu kiedy należy uzgodnić program i cenę, a my nie wiemy nawet co mamy zobaczyć itd. I tutaj z pomocą piszę niniejszy „Podpowiednik” dla dociekliwych.

Ten artykuł wydać się może części czytelnikom kontrowersyjny ponieważ poruszę tu kwestie ceny Safari i nie tylko. W trakcie dalszej lektury pamiętajcie proszę, że moim celem nie jest obrażanie kogokolwiek tylko rozłożenie tej kwestii na części pierwsze, tak byście wy – podróżni - zrozumieli czemu koszty, program i wszystkie pozostałe aspekty są takie, a nie inne.

Skoro tu trafiliście to znaczy, że myślicie o tego typu wyjeździe. Chcecie odbyć podróż niestandardową, przeżyć super przygodę i potrzebujecie zachęty oraz podpowiedzi jak zorganizować safari możliwie jak najłatwiej, jak najciekawiej i jak najtaniej. Żeby było łatwo należy dowiedzieć się czegoś o miejscu, w które jedziemy, jego specyfiki i poszukać kilku praktycznych informacji jak sobie z tym poradzić. Żeby było ciekawie, wy również musicie włożyć w to trochę pracy i zaangażowania z waszej strony, czym właśnie jest stworzenie lub uzgodnienie programu z organizatorem. No i żeby było tanio.. wtedy raczej nie będzie ani łatwo ani finalnie ciekawie 😉

 

Jak wygląda planowanie Safari?

 

Jakie Parki i rezerwaty odwiedzić? Jakie lodge wybrać na safari? To nie jest skomplikowany wybór😊 Zaraz Wam wszystko opiszę. Zanim jednak przeczytacie to, co wyjaśniam poniżej zadajcie sobie pytanie, co jest dla Was najważniejsze na safari? Czy zwierzaki i piękno przyrody czy standard waszej lodge i wylegiwanie się na basenie? Pytam ponieważ podczas planowania niezwykle ważna jest podstawowa wiedza o tym jak wygląda standardowy dzień na Safari:

 

Podczas większości safari do lodge dojeżdża się w południe lub zaraz po, w porze obiadu. Po obiedzie jest zazwyczaj czas wolny na relaks około 2-3 godziny (basen, drzemka, spacer) i wyjazd na Game Drive około 16.00, z którego wraca się około 18.30/19.00 – już po zmroku. Następnie jest kolacja, czas dla Was. Może będzie ognisko, a może po prostu usiądziecie z napitkiem w ręku by obserwować zwierzęta. Potem, o grzecznej porze powinno się iść spać by rano na safari przed świtem wstać! Kolejnego dnia wcześnie rano śniadanie, pakowanie bagaży (lub nie) i wyjazd na Game Drive – ilość godzin w safari busie uzależniona jest od programu. Lecz zazwyczaj są to również 2-3 godziny by potem przejechać do kolejnego miejsca na obiad, safari i nocleg. Prawda jest taka, że podczas safari nie spędzicie zbyt dużo czasu w lodge chyba, że macie w programie 2 noce w tym samym miejscu – wtedy dobierałabym ją bardziej pod kątem standardu, gdyż na korzystanie z jej udogodnień będzie czas. Więc moi drodzy – pomyślcie czy naprawdę Wasze pokoje muszę być luksusowe i czy nie warto luksusu zamienić na dzień dłużej na safari lub na lodge w parku, a nie poza nim? 🙂

Rozwińcie po kolei poniższe zakładki, a dowiecie się wszystkiego o planowaniu Safari:

   

 

Cena Safari zazwyczaj wzrasta gdy śpicie na ternie parku/rezerwatu, ale ja będąc na Waszym miejscu (osób które jadą w taką podróż pierwszy raz w życiu i chcą łakną piękna przyrody i obcowania z nią w każdy mozliwy sposób) nie wyobrażam sobie bym spała poza jego terenem! Pomyślcie sobie, że jedząc kolację, podnosicie wzrok znad talerza i od razu widzicie słonie pijące wodę w wodopoju, lub kąpiące się w nim w odległości 5 metrów od Was… lub gdy jecie śniadanie z widokiem na Sawannę, na wszystkie drzewa w dole, na góry na horyzoncie i trawy, pośród których widzicie stada antylop czy długie szyje żyraf wystające ponad busz – i to wszystko mieni Wam się w tak bardzo intensywnych kolorach! Wyobraźcie sobie, że po obiedzie siadacie na popołudniową kawę z nogami wyciągniętymi na barierkę balkonu, pod którą stoi słoń i mruczy zrywając liście z gałęzi drzewa u waszych stóp. I te mruczenie jest bardzo głośne, bo żaden inny dźwięk Wam tego nie zagłusza. Cudowne są też przebudzenia w nocy np. gdy słyszycie pomruk dosłownie kilkuset bawołów, które podchodzą do wodopoju by się napić. Wstajecie z łóżka i pod oknem, w słabym świetle latarni widzicie ciemną masę tych potężnych zwierząt! To wszystko – zapierające dech w piersiach widoki, piękne krajobrazy czystej, dzikiej przyrody i zwierzęta najczęsciej bardzo blisko Was, te poczucie, że jesteście w tak niewielkiej odległości od nich i fakt, że to dzieje się w odizolowanym od ludzkich mas miejscu naprawdę warte jest każdych pieniędzy. Większość z Was jedzie na Safari by obcować bezpośrednio z dziką przyrodą i fakt mieszkania na terenie parku zdecydowanie jest nieodłącznym elementem do osiągnięcia tego celu! Lodge poza parkami też są okej - mogą być ładne, luksusowe, z basenem - ale w większości nie dadzą Wam takich wrażeń jak te zbudowane na ich terenie.

 

 

W jakim standardzie wybrać lodge w Kenii? 3*, 4* czy 5*? W namiotach, domkach czy budynku oraz w lodge państwowej czy prywatnej?

 

Każda gwiazdka w innym kraju ma inną wartość. Nie ma jednej, ogólnoświatowej reguły, która by określała standard hotelu jednolity dla każdego kraju. Standaryzacja hoteli jest zależna od tego jak ustali ją dane państwo. Dlatego polscy organizatorzy turystyki w innych krajach zaznaczają, że niektóre obiekty posiadają np. 4 * „w ocenie organizatora” co oznacza, że dany hotel może mieć 5 * ale w naszym, polskim standardzie tylko 4*, lub ma 3*, a w naszym rozumienu 4*. Więc porównywanie standardów hoteli np. w Turcji do tych np. w Kenii nie ma sensu. To tylko uprzyksza Wam wczasy drodzy podróżni 🙂 Przy dokonywaniu wyboru pamiętajcie, że  jak stara prawda głosi - praktycznie zawsze - im mniej gwiazdek ma hotel tym na zdjęciach wygląda duuuuużoooo lepiej niż w rzeczywistości.

 

Wyznacznikami standardu są między innymi:

 

  • Lokalizacja     
  • Wielkość pomieszczeń,
  • Czy w pokojach jest toaleta (akurat w Kenii praktycznie każda Lodge ma toaletę w pokoju),
  • Jak i w co wyposażone są pokoje (np. rodzaj łóżka, fotele, szafa, kanapa, suszarka, tv, szafki, sejf, telefon, dywan, naczynia itd.)
  • Rodzaju i zakres udogodnień jak np. czy budynek jest przystosowany dla osób niepełnosprawnych, czy ma windę, ile ma restauracji i barów, jakie opcje wyżywienia oferuje, czy ma miejsce na ognisko, taras widokowy, basen i o konkretnych wymiarach, pralnię, siłownię, spa itd.
  • Oferta: czy odbywają się tam animacje, czy hotel oferuje wieczorne imprezy tematyczne lub inne atrakcje, czy ma masażystę, fryzjera, fotografa, trenera sportu/ fitnessu itd.

 

Oczywiście Lodge wyglądają trochę inaczej niż zwykłe hotele na wybrzeżu. Poza ogniskiem rozpalanym pod koniec dnia i krótkimi wieczorkami tematycznymi w niektórych lodge, najczęściej z udziałem skaczących Masajów podczas kolacji lub zaraz po - nie ma więcej animacji. Na safari zdecydowana większość klientów wstaje i je śniadanie jeszcze przed świtem by zobaczyć wschód słońca nad sawanną oraz zwierzęta o poranku kiedy wychodzą na żer czy polowanie lub z niego wracają. Dlatego w lodge raczej nie siedzi się do późna w barze ani nie organizuje głośnych potańcówek przez wzgląd na pozostałych klientów oraz to, że muszą niemiłosiernie wcześnie wstać, a więc i wcześnie się położyć. Proszę, jak już będziecie na safari pamiętajcie zwłaszcza o tym ostatnim - i uszanujcie ciszę nocną.

 

Co z wodą i prądem w lodge?

 

Tam gdzie w lodge mamy stały dostęp do prądu zdarzyć się może (jak i w całym kraju, co ma miejsce prawie codziennie) czasowa przerwa w jego dostawie. Wtedy po kilku minutach odpalany jest agregat prądotwórczy i prąd wraca do gniazdek 🙂 Być może spotkacie się z tym (coraz rzadziej), że w lodge nie ma stałego dostępu do prądu jedynie w określonych godzinach, lub gniazdka elektryczne znajdziecie tylko na recepcji. Podobnie jest z ciepłą wodą, którą w wielu miejscach włącza się tylko w godzinach porannych i wieczornych kiedy klienci szykują się do spania i wstają z łóżek na śniadanie. Najczęściej jest tak w tych lodge, które znajdują się w środku parku/rezerwatu (i właśnie te lodge są najpiękniej położone 😉przez wzgląd na oddalenie od cywilizacji. Jest agregat prądotwórczy i zbiornik na wodę nagrzewający ją od słońca. Gdy dzień jest pochmurny to i woda jest ciut chłodniejsza lub po prostu zimna. Zdraza się też tak w niektórych lodge, że ciepła woda szybko się kończy gdy jest pełne obłożenie.

 

Jakie są rodzaje lodge?

 

Są tzw. Campy – czyli obozy składające się z namiotów sypialnianych, domków lub domko-namiotów (domków z brezentowym dachem lub odwrotnie – z dachem z blachy lub drewna, a ścianami z brezentu). Namioty i domko-namioty są wielkości normalnego pokoju hotelowego, mają zazwyczaj murowane dobudówki, w których znajduje się łazienka z toaletą. W domkach łazienka jest oczywiście w środku. Jeżeli macie mieszkać w namiocie z kimś obcym, bo chcecie uniknąć dopłaty za singla – czyli dzielić z kimś pokój, po to by obu stronom wyszło taniej – przemyślcie to dobrze, bo nie ma tam ścian i dźwiękoszczelnych drzwi więc i korzystanie z toalety odbywa się tylko przez płótno namiotu lub ściankę i za zasłonką zaledwie. Więc swobodne, długie posiedzenie po kolacji „na dwójeczce” w samotności odpada 😉 . Lodge to też murowane lub drewniane potężne budynki z pokojami, w których większość pokoi mają balkony z widokiem na busz czy sawannę i oczywiście ogród i taras widokowy.

 

⸙⸙

 

Na szczęście w Kenii ciężko będzie Wam uświadczyć Lodge o standardzie niższym niż 3*. Jednak lodge w Kenii są sporo droższe niż mógłby spodziewać się tego polski turysta. Klienci zazwyczaj decydują się na lodge 3*- 4*.

 

⸙⸙

 

W większości lodge spotkacie się z bufetem na każdym posiłku – uznałabym to nawet za standard. Zazwyczaj kawa i herbata są w cenie. W niektórych lodge wliczone są nawet soki w dzbankach, jednak wszystkie inne napoje typu Fanta, Cola, Sprite, kawa z ekspresu i alkohole są dodatkowo płatne i należność zazwyczaj reguluje się przed wyjazdem w recepcji. W pokoju/namiocie każdej lodge znajdziecie również przynajmniej małą butelkę wody na osobę no i ręcznik. Podczas wyboru lodge warto doczytać się informacji na temat tego czy jest ona położona na terenie parku czy poza nim, lub na jego granicy, czy w pobliżu jest wodopój, taras obserwacyjny, może bunkier do podglądania zwierząt, lub piękne widoki z balkonów itp.

 

Czego się spodziewać po ilości gwiazdek w Kenii i Tanzanii?

 

3* posiadają lodge zazwyczaj starsze. Raczej nie mają pięknego wyposażenia w stylu „safari” lecz proste i standardowe. Łazienki są dość ciasne lub nieskomplikowane w swej „budowie” - czasami zobaczycie rury na wierzchu, popękane płytki lub zamiast nich surowy beton czy kamień. Kurki od baterii prysznicowej zastępowane są kurkami od butli gazowych. Czasami zamiast słuchawki prysznicowej lub deszczownicy nad głową zobaczycie po prostu rurkę lub urządzenie, które należy włączyć by ogrzewało wodę na bieżąco – to jest bardzo popularne w wielu kenijskich domach. W pokojach nie ma zbyt dużej ilości mebli (co na safari akurat nie jest potrzebne) i zamiast krzesła drewnianego zobaczycie nawet plastikowe z ogródka lub w ogóle go nie będzie 😛 Czasami pojawiają się drobne kosmetyki jak mydełko czy żel i szampon. W niektórych jest moskitiera, a w niektórych nie ma. Jednak jeżeli nie ma, to jest to spowodowane umiejscowieniem siatki w oknach. Jednak z mojego doświadczenia wynika, że lepiej ją jednak mieć. Nie ważne czy w hotelu na wybrzeżu czy w lodge na safari. Małe, niekoniecznie milutkie żyjątka są w każdym domu. Raczej nie uświadczycie torebek herbaty, kawy i czajnika. Za to na podłodze mogą leżeć klapki! Klapki by wejść pod prysznic, które zakładało wielu klientów przed wami! Ale sądzę, że każdy z Was zabiera swoje ze sobą 😉 . Na terenie zazwyczaj jest niewielki basen (zawsze trzeba się upewnić czy aby na pewno). Najczęściej jedzenie nie jest specjalnie urozmaicone ale i tak można się najeść. Nie przerażajcie się jednak! To nie jest tak, że wszystkie 3* w Kenii są okropne. Mogą być naprawdę w porządku. Proste umeblowanie i mała łazienka - ale czysta. 3* w Kenii potrafią być naprawdę bardzo różne, więc sugeruję poczytać opinie w Internecie przed wyborem. Jednak jeżeli pokoje nie są wyjątkowo piękne, a zwyczajnie proste, za to widoki z balkonów czy tarasu cudowne, lodge jest na terenie parku - brałabym w ciemno!  Jeżeli chodzi o państwowe hotele i lodge, to są one zazwyczaj troszeczkę mniej zadbane, niż te prywatne jednak bardzo często to właśnie te państwowe mają najpiękniejsze miejscówki!

4* lodge mają większe pokoje/namioty, dużo lepiej wyposażone i wystrojone nawet jeżeli w starym stylu. Faktycznie jak się wchodzi do pokoju to odczuwa się większy „luksus”. W 4* umeblowanie jest obfitsze i wygodniejsze. Często znajdziecie kawę, herbatę i czajnik w pokoju, kosmetyki, parasolkę, latarkę, suszarkę, nawet przytrafiały mi się lodówki. Łazienki są większe i wyglądają dużo lepiej, jest więcej gniazdek elektrycznych i teren lodge jest dużo bardziej zadbany i urozmaicony. Najczęściej większa jest również ilość obsługi – kelnerów, bellboyów, recepcjonistów itd. To zazwyczaj te lodge dbają o jakąś dodatkową, krótką rozrywkę wieczorem. Jedzenie jest dużo bardziej urozmaicone, często jest więcej niż jeden bar. W niektórych pojawiają się też sejfy i usługi dodatkowe takie jak pralnia, czy siłownia. Również miejsca publiczne takie jak restauracja, recepcja czy bary prezentują się dużo bardziej komfortowo i luksusowo niż 3* .

5* samo przez się mówi, że to luksus i wygoda. Muszę przyznać, ze faktycznie 5* w Kenii to splendor najczęściej wykorzystujący każdy walor okolicy i miejsca! Lodge położone najczęściej w przepięknych miejscach pośrodku parków/rezerwatów – nad urwiskiem, skarpą z pięknym krajobrazem w dole, w zaciszu meandrów rzeki gdzie na brzegu wylegują się krokodyle i hipopotamy, na wyspie, po środku bagien wśród których żerują słonie. Pokoje są przestronne, bardzo luksusowe i najczęściej w stylu safari. Hotele starają się by pokoje miały swój „prywatny widok” czyli, żeby nie było widać innych okien, a jedynie krajobraz. W takich lodge czy obozach znajdziemy w środku jacuzzi, a czasem i prywatne niewielkie baseny, do których podchodzą zwierzęta. Na terenie hotelu znajdziemy spa, dobrze wyposażone sklepy i dodatkowe oferty wycieczek fakultatywnych na terenie parków jak np. spacer po buszu z uzbrojonym strażnikiem. Do niektórych posiłków zasiąść możemy do stolika pod rozłożystą Akacją na sawannie z widokiem na park w dole, a śpiewać nam będą przedstawiciele lokalnych plemion. Taki luksus jednak kosztować może za jedną noc czasem więcej niż wy płacicie za tygodniowe safari  lub pobyt w Mombasie z przelotem w obie strony 😛 . Jednak Ci z Was, którzy cenią sobie wygodę ponad wszystko 5* to dla Was idealny wybór!

 

⸙⸙

 

Cena lodge zależy od sezonu. Najwyższy sezon jest w trakcie naszych polskich wakacji. Czerwiec-Wrzesień kiedy to odbywa się Wielka Migracja w Masai Mara – Czyli największe zjawisko migracji zwierząt na świecie – WARTE ZOBACZENIA!!!

 

Na ile dni pojechać na Safari?

 

Kolejna istotna kwestia. Ilość dni na Safari uzależniona jest od programu, o którym napiszę w zakładce poniżej. Liczba dni również zależy od zasobności Waszego portfela. Im więcej dni tym więcej wydacie na wszystko inne - bilety wstępu do parków czy rezerwatow, noclegi, transport, wyżywienie, przewodnik itd. Większość z Was decyduje się na 2 dniowe safari ponieważ cenicie sobie pobyt w hotelu i leżenie na plaży czy nad basenem. Pomyślcie proszę, czy nie warto akurat w tym przypadku skrócić liczbę dni w hotelu na rzecz Safari? Pięknych plaż na świecie jest całe mnóstwo! Są niemal na każdym kontynencie i w każdym momencie możecie pojechać na wczasy z plażowaniem. Miejsc na safari nie ma tak wiele, a więc dlatego uważam, że warto to wykorzystać w pełni kosztem plaży, a gwarantuję, że wspomnienia będą intensywniejsze niż te z leżaka pod palmą 😉

 

Krótkie Safari to w moim rozumieniu te 2,3 i 4 dniowe. Ich program opiera się na:  

  • Park Narowodwy Tsavo East - najczęstrzy punkt docelowy Safari 2 dniowych, ale również punkt programu safari 3 i więcej dniowych 🙂 . Znajduje się najbliżej wybrzeża. Brama Kimana, którą wjeżdżają zazwyczaj wycieczki jest oddalona około +/- 3 godziny jazdy od miasta Mombasa.

 

  • Park Narodowy Tsavo West - Najrzadziej odwiedzany park i raczej w trakcie Safari minimum 3 dniowych. Brama Tsavo River Gate, z której najcześciej korzystają wycieczki oddalona jest około 2 godziny drogi od bramy Kimana do Tsavo East, którą wjeżdżają Safari 2 dniowe. Czyli od Mombasy +/- 5 godzin + postoje. 

 

  • Prywatny Rezerwat Taita Hills - odwiedzany dość często przez wzgląd na popularną lodge na palach. Jest punktem programu w trakcie trwania safari 3 dniowych, a czasami i również 2 dniowych jako jedyny punkt docelowy zamiast do Tsavo East.  Również oddalony około 2 godziny jazdy od bramy Tsavo East i +/- 5- 6 godzin + postoje od miasta Mombasa.

 

  • Park Narodowy Amboseli -  Najdalej oddalony ze wszystkich. To tam właśnie mamy szansę zobaczyć masyw Kilimanjaro. Punkt programów minimum 3 dniowych. Czas przejazdu to +/- 9 godzin + postoje od miasta Mombasa. Od bramy parku Tsavo West jeżeli zwiedzamy pod rodze Lawy Shetani przejazd trwa +/- 2 godziny. Od rezerwatu Taita Hills +/- 4 godziny. Od parku Tsavo East +/- 5-6 godzin.

 

⸙⸙⸙

 

Niezależnie od tego, ile dni spośród tych krótkich (2-4 dni) Safari wybierzecie - w ostatnim dniu po porannym Game Drive w parku czy rezerwacie do 8.00 - 9.00 rano i ewentualną wizytą w wiosce masajskiej (podczas 2 dniowego Safari) - wracacie samochodem do hotelu. W zależności od miejsca, z którego wyjeżdżacie jedziecie czasem nawet cały dzień. W przypadku Safari 2 dniowego wracacie najwczesniej na obiad lub w jego okolicach, chyba, że program zakłada zwiedzanie czegoś dodatkowo po drodze.

Więc z 2 niowego Safari robi się 1,5 dnia. Moim zdaniem 3 dniowe Safari to absolutne minimum z tych kilkudniowych wypraw. Jeżeli już wydaję około 200 USD  za 2 dni Safari to wolę dopłacić te kilkadziesiąt dolarów ekstra i zobaczyć gatunki zwierząt i krajobrazy jeszcze przynajmniej w jednym parku lub rezerwacie.

 

Dlaczego uważam, że 2 dniowe safari jest za krótkie?

 

W trakcie 2 dniowego safari najczęściej jest tak, że Game Drive odbywa się po południu - około 2,3 godziny i następnego dnia z samego rana w drodze powrotnej do hotelu również podobną ilość godzin spędza się na tropieniu zwierząt. Odwiedza się tylko jeden park, więc co jeżeli nie będzie okazji zobaczyć zbyt wielu zwierząt? Na nie się nie oczekuje w konkretnych miejscach – je trzeba odnaleźć i na nie natrafić. To zwierzęta dzikie i wolne. Czasami przebywają w jednym miejscu przez kilka dni by potem wędroać dalej i trzeba ich szukać od nowa. Niektóre zwierzeta jak drapięzniki mają swoje terytoria, one jednak z czasem ulegają zmianom przez różne czynniki. W niektórych porach roku naprawdę ciężko jest wytropić satysfakcjonującą liczbę już nawet nie zwierząt ale ich gatunków.  Pamietam, że zdażały się takie safari, że klienci widzieli tylko trawę, a wniej kilka antylop i słoni z daleka. Naprawdę, nie jest tak, że za każdym razem widzi się całą Wielką Piątkę. W niektórych parkach nie jest to nawet możliwe, gdyż pewne gatunki tam nawet nie występują. Jest ich tak niewiele, że z cudem graniczy ich wypatrzenie lub jak np. Nosorożce zamknięte są w sanktuariach by nie zabili ich kłusownicy.

 

Czy warto jechać na 3 dniowe Safari?

 

Jeżeli program Waszego Safari zakłada wizytę w dwóch miejscach, a jedno z nich to park Amboseli, to liczcie się z tym, że przynajmniej jednen dzień z tych trzech będzie całodniowym przejazdem. Trzeba tam dojechać jeżeli to pierwsze miejsce albo z tamtąd wrócić jeżeli jest to ostatni punkt wyprawy. W każdym przypadku macie danego dnia Game Drive tam=wieczorem, z powrotem=rano i jedziecie około 8-9 godzin z lub do miasta Mombasa + 2-3 godziny jeżeli mieszkacie w Malindi lub w Diani. W moim mniemaniu ten trzeci dzień jest "przejechany" jednak widzi się dwa parki, a to juz lepsze niż jeden 🙂

 

Dlaczego uważam, że 4 dniowe Safari jest najprzyjemniejsze z tych kilkudniowych?

 

Moim zdaniem 4 dniowe Safari jest o tyle wygodniejsze i lepsze, że odwiedza się trzy parki, których program zwiedzania jest najczęściej tak ułożony, że zatacza się wygodną i przystępną w czasie pętlę. Pierwszego dnia jedzie się do parku zazwyczaj oddalonego najbardziej lub tego w "połowie trasy", a na końcu odwiedza się park najbliżej położony do Mombasy, by podróż do hotelu czy na lotnisko była jak najkrótsza - a wraca się naprawdę usatysfakcjonowanym 🙂 Jeżeli chciecie zobaczyć jak najwięcej, a jednocześnie miła jest wam wizja leżenia na leżaku w cieniu palmy, to jeżeli jedziecie na wczasy na tydzień to zostają wam jeszcze 3 dni wyboczynku w hotelu. Jak dla mnie - w sam raz!

 

⸙⸙⸙

 

Różnica około 100 USD w programach 2 a 3 i 4 dniowcyh jest dla mnie żadna, jeżeli jadę na Safari pierwszy raz w nowym kraju (i być może jedyny) w stosunku do tego ile mniej a ile więcej mogę zobaczyć. Więcej miejsc (parków) = więcej możliwości do zobaczenia zwierząt i oszałamiających krajobrazów 🙂   

 

 

Jaka pora roku jest najlepsza na Safari w Kenii?

 

Przy wyborze safari warto sprawdzić jaka jest w danym momencie pora roku i czy zwierzęta pokazują się w tym czasie czy migrują i ich nie ma. Pogoda ostatnimi czasy nie dokońca idzie z zaobserowawnym przez dekady rytmem, ale można podzielić ją na dwie pory suche i dwie pory deszczowe występujące naprzemiennie:

  • Styczeń, Luty, pierwsza połowa Marca - Najbardziej gorące i suche miesiące w roku. Najlepsza pora by zobaczyć spore ilości zwierząt w parkach Tsavo East i West, Amboseli oraz okolicach. Wszystkie krzewy i drzewa pozbawione są liści, brakuje wody w wodopojach. Zwierzęta nie mają w czym się kryć i wędrują w poszukiwaniu wody i pokarmu. Łatwiej jest je dostrzec.

 

  • Druga połowa Marca, Kwiecień, Maj - Intensywna w opady "Wielka Pora Deszczowa". W Kenii jest wtedy dość "chłodno". W Mombasie około 25°C, a w Nairobi może być zaledwie 10°C! Często pada całymi dniami.Występują gwałtowne burze i powodzie. Nad oceanem częste zachmurzenia i gwałtowne, bardzo intensywne, krótkotrwałe opady.

 

  • Czerwiec (czasem druga połowa), Lipiec, Sierpień, Wrzesień i pierwsza połowa Października - Pora sucha. Jednak nie aż tak gorąca jak ta na początku roku. W interiorze w ciagu dnia jest ciepło lecz wieczory i poranki potrafią być naprawdę chłode (nawet poniżej 10°C w Nairobi, a kilkanaście w Wielkim Rowie Afykańskim) więc warto się zabezpieczyć i zabrać kurtkę, czapkę, coś na szyję i ciepłą bluzę. Nad oceanem często jest pochmurno. W tym czasie warto pojechać do Masai Mary by zobaczyć Wielką Migrację!

 

  • Druga połowa października, listopad, grudzień w Kenii  - pora deszczowa. Prawie codziennie występują obfite i gwałtowne deszcze, które trwają około 30 minut do godziny. Zazwyczaj są w nocy, wczesnym rankiem i po południu. W tym czasie trzeba spodziewać się błota do połowy samochodu, zalanych i zamkniętych dróg ale też parki stają się nieprawdopodobnie zielone i pełne kwiatów!! Kilimanjaro częściej chowa się w chmurach. Trochę ciężej jest wypatrzeć zwierzęta w zielonym gęstym buszu. Mają jedzenia i wody pod dostatkiem więc nie chodzą po okolicy tak często jak w porze suchej ale z pewnością tam są i da się je wypatrzeć! 🙂

 

Jak ułożyć sobie program na Safari?

 

To jak wygląda Wasz program głównie zależy od miejsc, które chcecie odwiedzić i jakie parki zobaczyć. Przy wjeździe do parku organizator dokonuje opłaty na 24 h. Jeżeli chodzi o wstęp do rezerwatów to zazwyczaj płaci się za jednorazowe wejście. Jeżeli odwiedzacie więcej parków/rezerwatów, kwota się zwiększa przynajmniej o bilet wstępu. Warto też zorientować się jakie zwierzęta macie szansę zobaczyć w danym parku czy rezerwacie bo nie wszędzie występują te same gatunki.

Sugeruję zapytać się organizatora, o to które miejsca zaproponowałby Wam by zaspokoić Wasze potrzeby i oczekiwania co do Safari. Być może w okolicach jednego z parków, lub po drodze są jakieś ciekawe rzeczy do obejrzenia/zwiedzenia, o ktorych wy nie wiecie z racji nieznajomości tych terenów.

 

Krótkie opisy poszczególnych parków:

 

Park Narodowy Tsavo East

 

Jest najbliżej położonym parkiem w stosunku do wybrzeża. Ci z Was, którzy wolą spędzić więcej czasu nad oceanem kupują 2 dniowe safari, które odbywa się głównie tam, no i jest najtańsze. Park jest mieszkanką większości innych parków w jakie możecie się udać w ciągu tygodnia. Znajdziemy tam niewysokie acz piękne góry, rdzawoczerwoną ziemię, sawanny i busz, jeżeli wyjedziemy odpowiednio wcześnie z lodge zajechać też możemy nad rzekę by spróbować znaleźć np. krokodyle. W tym parku macie szansę zobaczyć Lwa, Geparda, Lamparta, choć z tymi ostatnimi dwoma jest trudniej. Czerwone Słonie z Tsavo, Bawoły Afrykańskie, antylopy Elandy, Oryksy, Impale, Bawolce, Kudu Małe, Koby Śniade, małe Dik Diki, Gazele Granta i Gerenuki. Żyrafy Masajskie, Zebry Stepowe, Pawiany Sawannowe, Strusie Somalijskie, Dropy Olbrzymie, Marabuty, Czaple, Kraski Liliowopierśne i wiele, naprawdę wiele innych gatunków ptaków! Tam też znajduje się jedna z dwóch siedzib fundacji David Sheldrick Wildlife Trust - jeden z dwóch sierocińców dla słoni założonych przez nieżyjącą już Dafne Sheldrick.

 

Park Narodowy Tsavo West

 

Jest również pięknym parkiem leż rzadziej odwiedzanym. Jest to teren głównie górzysty przez co niesamowicie widowiskowy, ale i zakrzewiony, w związku z czym trudniej jest wypatrzeć zwierzęta. Jednak skradł moje serce pięknymi górzystymi krajobrazami!! I dla nich warto go zobaczyć! Tam zobaczycie również źródła Mzima - piekną oazę w dżungli z hipopotamami, krokodylami, pawianami i Werwetami. Ogromne wrażenie robi również jedno z największych na świecie wylewisk lawy Shetani (wrażenie robi silny kontrast lawy o czarnej barwie z rdzawoczerwoną, pomarańczową wręcz ziemią Tsavo) i podobno najmłodsze góry świata, które widzicie po drodze z Tsavo West do Amboseli. W tym parku najszybciej zobaczycie Lamparta choć jest to naprawdę skryty zwierz i zobaczyć lamparta czasami jest większym osiagnięciem, niż zobaczenie lwa 😛 . Jest tam sanktuarium Nosorożców, ale ja nigdy żadnego w nim nie zobaczyłam. Częściej spotykałam na drodze Rangersów, pilnujących Nosorożca, który rzekomo miał żerować w pobliskich krzakach. Znaleźć też mozna choć rzadko Likaony i Hieny jak i również antylopy Gnu. Zwierzęta wystepujące w Tasvo West to w większości te same co w Tsavo East z tą róznicą, że tu naprawdę bardzo ciężko jest znaleźć Lwa czy Geparda i moim zdaniem graniczy to z cudem.

 

Prywatny Rezerwat Taita Hills

 

Jest prywatnym rezerwatem utworzonym głównie dla celów turystycznych. Teren dość rozległy i pagórkowaty. To właśnie tam znajduje się ta słynna lodge na palach Sarova Saltlick. Praktycznie każdy z Was wpisując „lodge w Kenii” w Google od razu widzi właśnie tę i myśli, że będzie w niej spał. Jest tam fajnie ponieważ faktycznie zwierzaki podchodzą pod te sławne pale i możecie je oglądać z góry. Jednak nie jest to jedyna taka lodge w Kenii, w której zobaczycie zwierzęta z tak bliska. W każdym parku sa takie gdzie wodopój jest bardzo blisko tarasu widokowego, wystarczy umówić się na taką z organizatorem. Są tam lwy, gepardy, lamparty, słonie, żyrafy, bawoły, antylopy, zebry oraz ptactwo.

 

Park Narodowy Amboseli

 

Dla mnie numero uno! Nie wyobrażam sobie nie mieć szansy na zobaczenie równin i bagien tego parku z masywem Kilimandjaro w tle!! Przestrzeń tego parku i krajobrazy są w moim mniemaniu pięknem absolutnym!! W niektórych okresach macie tam szansę zobaczyć naprawdę setki słoni w jednym miejscu. Ogromne ilości flamingów i naprawdę liczne stada antylop gnu i zebr! Żyrafy Masajskie, Gazele Granta (Gazelka Masajska) i Thomsona (Gazelopka Sawannowa) oraz najzabawniejsze ze wszystkich Guźce!! Hieny, Hipopotamy, Strusie Masajskie, Serwale a nawet Karakale i Żenety choć o to ciężko i OGROMNĄ ilość ptactwa - raj dla ornitologów i obserwatorów ptaków! Majestat Kilimandżaro nad tym wszystkim jest czymś nie do opisania. Must see!

 

Park Narodowy Jeziora Nakuru

 

Kompletnie "inny" park niż pozostałe! Większość niewielkiego terenu zajmuje alkaliczne jezioro Nakuru, w którym macie szansę zobaczyć żerujące stada flamingów. Park ten jest również swego rodzaju zamkniętym rezerwatem dla Nosorożcy, których obydwu gatunków - Białego i Czarnego - jest tam spora gromadka! To właśnie w tym parku macie naprawdę sporą szansę zobaczyć te bardzo rzadko występujące teraz zwierzęta. Tam też jest spora szansa na lamparta, hieny, guźce. Zobaczycie tam naprawdę śliczną "białą" Żyrafę Rothschilda, bardzo włochate Pawiany Oliwkowe oraz Koby Sing Sing. Są Zebry, Bawoły Afrykańskie, Impale, Gazele oraz oczywiście mnóstwo ptactwa! Występują tam możecie Zimorodki Żałobne oraz Srokate, Pelikany Baba, Dławigady Afrykańskie, Ważęchy i wiele, wiele innych.

 

Rezerwat Narodowy Masai Mara

 

To chyba najbardziej znany rezerwat w Kenii i chyba nie skłamię, jeżeli nazwę go ikoną Safari w tym kraju. To własnie tutaj między czerwcem, a wrześniem ma miejsce największe tego typu na świecie zjawisko migracji zwierząt! Rezerwat znajduje się przy samej granicy z Tanzanią i jest częścią krainy, która tam nazywa się Serengeti i tworzy ogromny Park Narodowy. Masai Mara to głównie rozległe sawanny porastające pagórki, które poprzecinane są nitkami często jedynie okresowych rzek i bujniejszą roslinnością rosnącą tylko wzdłuż ich koryt. Zobaczycie tam szeroki wachlarz zwierząt i ptaków oraz naprawdę liczne stada Lwów. Masai Mara słynie ostatnio z Szybkiej Piątki! To pięć gepardów - pięciu braci żyjących i polujących w komitywie, co jest naprawdę niezwykłym zjawiskem. Zobaczycie tam Krokodyle Nilowe, Hipopotamy, Żyrafy Masajskie, Słonie, Zebry Stepowe, ogromne stada Bawolcy i Sassebi, Pawiany Oliwkowe, Lamparty, Hieny, Guźce - albo ich sterczące ogonki-antenki w trawie 😉 Są też Nosorożce Czarne - jednak ciężko je wytropić. Sa też Buszboki, Szakale, Gazele i oczywiście ptaki. Całe mnóstwo ptaków. Masai Mara to jedno z niewielu miejsc w Kenii gdzie w jednym miesjcu "upolować" możecie Wielką Piątkę Afryki: Słoń, Bawół, Nosorożec, Lew i Lampart.

 

Rezerwat Narodowy Samburu + Buffalo Springs + Shaba

 

Samburu oraz dwa okoliczne rezerwaty moim zdaniem są najpiękniejsze ze wszystkich, które widziałam w Kenii. Najbardziej dzikie i odosobnione. Z innymi niż w większości parków i rezerwatów gatunkami zwierząt. Tam zobaczymy najpiękniejsze Żyrafy Siatkowane oraz wyjątkowe pod względem umaszczenia Zebry Pręgowane! Zobaczymy tam też Oryksy, Gazele Granta, Gerenuki, Dik Diki, Koby, Pawiany, Guźce, ale też Lamparty i Gepardy! Są oczywiście Słonie, a nad rzeką zobaczymy Krokodyle Nilowe. Ogromna ilość ptactwa zachwyci ich miłośników. To też miejsce cudów natury, w którym lwica adoptowała młode swojej ofiary i zajmowała się jak swoim oraz rodzinne strony sławnej Elzy z Afrykańskiego Buszu! Więcej informacji oraz relację z mojego Safari w Samburu zobaczycie w artykule "Samburu. Cisza w eterze", który znajdziecie tutaj, do którego lektury gorąco zachęcam! Jeżeli potrzebujecie informacji jak zorganizować sobie wyjazd do Samburu zerknijcie tutaj 🙂 Park Narodowy Meru Rzadko odwiedzane miejsce przez turystów.  Jednak bogate w liczbę zwierząt oraz ptaków. Są tam Zebry Pręgowane ale i Stepowe, Żyrafy Siatkowane, Lamparty, Gepardy, Lwy, Bawoły, Gazele, Impale, Słonie oraz Nosorożce. Jednak niezwykle trudno zrobić im wszystkim zdjęcia. Zwierzeta te jak tylko zobaczą pojazd to uciekają. Istnieje teoria, według której zwierzeta uciekają, ponieważ nie przywykły do pojazdów je tropiących - w nawet najmniejszej liczbie, oraz wysoki poziom kłusownictwa jakie ma miejsce na terenie parku, co niestety nie jest tak zwalczane przez państwo w tym rejonie, co w innych.

 

⸙⸙⸙

 

Miejsca, które warto uwzględnić w programie - zwłaszcza dłuższych Safari to stolica kraju - Nairobi. Tam naprawdę warto odwiedzić Muzeum Narodowe oraz zobaczyć centrum miasta z Kenyatta International Conference Center sławne z niesławnego skojarzenia co do wyglądu tego budynku 😛 Sąsiędzko zbudowane Sąd Najwyższy, Urząd Miasta, Bazylika Mniejsza Świętej Rodziny oraz Parlament z Mauzoleum Kenyatty.

W dzielnicy Karen wielbiciele książki i filmu "Pożegnanie z Afryką" mogą odwiedzić muzeum dom Karen Blixen, autorki i głównej bohaterki książki. Jest tam również główna siedziba sierocińca dla słoni Fundacji David Sheldrick Wildlife Trust, gdzie o 12.00 każdego dnia możecie przyjrzeć się karmieniu małych słoniątek. Również warto pojechac do Langata Giraffe Center - gdzie zobaczyć możecie Żyrafy Rothschilda oraz nakarmić je peletami, które rozdają tam pracownicy ośrodka. Jest też Mamba Village, gdzie zobaczycie krokodyle oraz Bomes - coś w rodzaju skansenu, gdzie zobaczyć możecie zabudowania, stroje, wyroby i obrzędy prawie wszystkich plemion Kenii.

 

⸙⸙⸙

 

Jezioro Naivasha - Jedno jezior Rowu Afrykańskiego na terenie Kenii. Położone na wysokości około 1900 m n.p.m.!! To chyba najpiękniejsze jezioro, po którym pływałam w swoim życiu!! Jestem w tym miejscu absolutnie zakochana. Warto popłynąć w godzinny rejs 7-osobową łodzią i z bliska zobaczyć stadka Hipopotamów śpiących w wodzie lub żerujących na brzegu. Poza tym na jeziorze znajduje się Crescent Island czyli Wyspę Półksiężyca, na której nagrywano film "Pożegnanie z Afryką", na potrzeby którego sprowadzono tam zwierzęta. Po zakończeniu zdjęć wywieziono jedynie drapieżniki pozostawiając roślinożerców na wyspie. Jeżeli zdecydujecie się podpłynąć do wyspy to macie szansę ujrzeżeć naprawdę ogromną ilość Zebr, Gnu, Kobów, Gazeli, Impali, Żyraf oraz ptaków w jednym miejscu w otoczeniu jednej z czołówki najpiękniejszych scenerii w Kenii! Do tego miłośnicy ptactwa będą dosłownie w raju pod względem ilości gatunków oraz ich liczebności!

 

⸙⸙⸙

 

Park Narodowy Hells Gate - Diabelskie Wrota, przez które pojechać możecie na wycieczkę rowerową aż do Kanionu Gorge, który jest wyżłobiony przez wodę na głebokość czasami kilkudziesięciu metrów. Ściany wyglądają jak pofalowane a z pod niektórych wybijają co chwila gorące źródła, które aż parzą w ręce. To stare świete miejsce Masajów i zdecydowanie warte obejrzenia ale tylko i wyłacznie w porze suchej i w bezdeszczowe dni!

 

⸙⸙⸙

 

Park Narodowy Góry Longolot jest świetym miejscem na jednodniowy trekking na kalderę wulkanu, którym jest właśnie Longolot. Trekking jest stosunkowo prosty i każdy, kto chodził po wyższych partiach polskich gór, powinien dać radę. Kaldera w środku jest zarośnięta lasem natomiast widoki z góry na okolicę - zwłaszcza jezioro Naivasha, Hells Gate, wulkan Suswa oraz Rów Afrykański na około - jest oszałamiający! Kalderę można obejść do okoła natomiast w takim wypadku należy wejść na wulkan wcześnie rano bo wędrówka do okoła trwa dwa razy dłużej niż wspinaczka na górę. Warunek - dobra pogoda i wygodne, górskie buty.

 

⸙⸙⸙

 

Ośrodek Ochrony Przyrody Ol Pajeta - gdzie zobaczycie przede wszystkim nosorożce! To głównie w celu ich ujrzenia lub pogłasakania po rogu się tu przyjeżdża.

 

⸙⸙⸙

 

Grób założycieli ruchu skautowego - gen. Roberta Baden Powell wraz z żoną Olave, który znajduje się w Nyeri. Artykuł o tym miejscu oraz mojej wizycie tam znajdziecie tutaj. Zapraszam do lektury:)

Na szerszy i dokładniejszy opis parków i rezerwatów musicie jeszcze troszkę poczekać  Zapraszam wkrótce do lektury nowych postów!

 

Bardzo często spotykałam się z gwałtowną reakcją klientów na fakt, że następnego dnia wyjeżdżamy wcześnie o świcie, by dojechać w miejsce docelowe dopiero wieczorem. Dlatego wiem, że super-ważne jest zorientować się tylko jak długa będzie trasa którą przemierzycie samochodem?

 Zanim zdecydujecie się na jakikolwiek program wejdźcie w Google Maps i zobaczcie jakie to są odległości w kilometrach i w czasie! Często organizatorzy podają z góry, w której lodge oferują Wam nocleg. Wpiszcie sobie te punkty i zobaczcie jak długo pokazuje wam Google i dodajcie jakieś 30% tego czasu, bo właściwa droga zapewne nie istnieje na mapach, bo będą postoje na toaletę, bo będą korki, kocie łby, krowy na drogach, bo wasze pojazdy, załadowane Wami i bagażami po brzegi będą się ciągnąć z mozołem pod górkę, bo będziecie chcieli zrobić sobie zdjęcie po trasie itd.

Pamiętajcie proszę, że Parki Narodowe oddalone są od siebie czasami kilkaset kilometrów. Większość z Was drodzy podróżni, nie jest świadoma jak długie mogą być to przejazdy. Najszybciej dostaniecie się chyba w 2-3 godziny drogi z lodge w Tsavo East do lodge Tsavo West. W innych przypadkach przejazd trwać może 5 godzin, 7, a nawet 9 godzin! Jeżeli macie problem z chorobą lokomocyjną, chorym kręgosłupem lub macie małe dziecko odradzam wybieranie długich i dalekich safari.

 

Na safari możecie wybrać dwa rodzaje transportu:

Van

Najczęściej marki Toyota lub Nissan. W każdym jest z tyłu 7 miejsc (rzadko 8 – mniej wygodnie) gdzie sa po 2 fotele po każdej ze stron, a 3 z tyłu obok siebie, co tworzy korytarz po środku, pozwalający wszystkim na stanie i wyglądanie przez dach. Z przodu obok kierowcy jest też jedno miejsce ale najczęściej zarezerwowane jest dla drugiej osoby jak np. pilota lub przewodnika czy tłumacza. Niektórzy organizatorzy zapełniają wszystkie miejsca łącznie z tym obok kierowcy, co odradzam bardzo gdyż siedząc tam nie wstaniecie i nie wyjrzycie przez dach żeby zobaczyć co jest choziażby z tyłu. Tym samym uważam, że osoba siedząca obok kierowcy nie będzie miała większej możliwości do oglądania zwierząt niż te osoby, ktore siedzą z tyłu.  Jeżeli dostaniecie ofertę wyjazdu w 7, 8 osób w jednym vanie upewnijcie się, że to nie jest wersja z siedzeniem z przodu! Każdy pojazd posiada z otwierany dach i pasy bezpieczeństwa. Rzadko mają sprawne radio i kierowcy raczej unikają puszczania muzyki w trakcie jazdy. Powodem jest to, że albo ono nie działa 😉 albo, że mają CB Radio, poprzez które kontaktują się ze sobą w trakcie safari w parkach i podczas przejazdu. Zdecydowana większość tych samochodów jest bez klimatyzacji, która przydaje się tak naprawdę tylko na przejazdach i w korkach w miastach. Otwarte okno służy za klimę jeżeli jedzie się po asfalcie. Na drodze gruntowej zamykane są wszystkie okna, by do środka nie wpadał kurz i pył. W trakcie Game Drive klimatyzacja jest wyłączana, gdyż otwierany jest dach pojazdu byście mogli wyglądać i szukać zwierząt. Bardzo rzadko te samochody mają napęd na 4 koła. Ale są małe, bardzo zwrotne i wszędzie się mieszczą. Nie mają wspomagania kierownicy – dlatego każdy kierowca pochwalić się może mocnym bicepsem 😛 Auta te są stare ale dużo bardziej zadbane, niż nasze własne i nowsze. Kierowcy lub właściciele serwisują je co tydzień i myją po każdej grupie. Samochód to zazwyczaj ich jedyne źródło dochodu więc auta zawsze powinny być sprawne i zadbane. Vany, choć nie wyglądają to są naprawdę nieprawdopodobnie wytrzymałe. Nasze auta nie podołałyby tylu lat jeżdżenia po dzikich terenach, piaszczystych drogach, kocich łbach, tarce i bagnach.

 

Land Cruiser

 

Przez większość klientów pożądany przez wygląd, wygodę i komfort jazdy. Podobnie jak w przypadku busów, niektóre mogą być stare ale nie widać tego po nich. Ponieważ o Land Cruisery również bardzo się dba. Każde auto posiada otwierany dach i często dodatkowo otwierany dach nad kierowcą i pilotem, co jest dużym ułatwieniem dla organizatorów ale też i dla uczestników. Samochód mieści od 6 do 7 osób z tyłu + siedzenie obok kierowcy. Jeżeli planujecie zapełnić wszystkie miejsca łacznie z przednim obok kierowcy upewnijcie się że auto ma otwierany dach nad prowadzącym pojazd. Samochody raczej posiadają klimatyzację i tak samo wyłączają ją w trakcie game drive. Niektóre mają składane boczne ściany tak, że siedzi się jedynie pod zadaszeniem lub są one zbudowane z brezentu, który się otwiera na zamek i rozsuwa na czas game drive (mniej bezpieczna opcja). Również posiadają CB Radio i pasy bezpieczeństwa. Mają napęd na 4 koła i wysokie podwozie, które pomaga przy jeździe w błocie i amortyzuje jazdę. Jedyne co mi osobiście przeszkadza w tych samochodach to fakt, że większość ma strasznie długą przednią maskę, przez co są dużo mniej zwrotne i mniej kompaktowe niż mniejsze busiki, które w przeciwieństwie do Land Cruisierów wjadą w każdą szparę między innymi samochodami, a to bardzo, bardzo przydatna cecha na safari. Często jest tak, że poszło w eterze hasło „Lwy przy drodze” i każdy, obecny w promieniu kilku kilometrów kierowca jedzie najszybciej jak tylko może by ustawić się do oglądania lwów jak najlepiej. Tworzą się kolejki i tu zdecydowanie wygrywają busiki, które wykręcają szybko i mieszczą się w prześwitach. Tak kolejki do lwów. To się może przydarzyć. Smutne ale prawdziwe.

 

⸙⸙⸙

 

Jeżeli chodzi o koszt transportu na safari to zasada jest prosta. Cena przejazdu, a tym samym wycieczki zawsze i wszędzie dzieli się na liczbę pasażerów. Im Was więcej tym taniej. Najczęściej komplet to 6 osób. Mimo, że busy mają więcej miejsc, tą liczbę uważam za najbardziej komfortową podczas safari w parku jak i na przejeździe. Różnica kilkunastu do kilkudziesięciu dolarów nie jest warta siedzenia w ciasnocie i przepychania się do wyjrzenia przez dach podczas safari. Wierzcie mi proszę, przerabiałam to nadzwyczaj często.

 

⸙⸙⸙

 

Cena zależy też od tego czy wybierzecie jazdę Vanem czy Land Cruiserem. Te drugie są dużo droższe. Zdziwilibyście się jak w ogole drogie są oba te rodzaje samochodów w Kenii. W Polsce za takiego Land Cruisera czy nawet Vana Toyotę zapłacilibyście o 1/3 ceny mniej niż w Kenii. To dlatego, że te samochody są źródłem zarobku, a więc ich wartośc tam jest wyższa. Tylko część kierowców posiada własne auta, dlatego właśnie, bo są one masakrycznie drogie.

 

 

Od czego jeszcze zależy cena safari?

 

Od ilości osób, które wchodzą w skład grupy, która zajmuje się tym by Wasze safari się udało. Jeżeli jest to firma jednoosobowa to Wasz organizator nie ma kosztów poza swoimi i Waszymi. Może podać Wam kwotę, na którą sam ceni swoją pracę. Jeżeli jest to biuro mające panią od rezerwacji, pana od promocji, kierowców, przewodników czy pilotów, robi safari na większą liczbę osób niż 6 to mimo iż część kosztów się rozkłada na większą ilość uczestników to dochodzi wynagrodzenie większej ilości pracowników by to wszystko miało ręce i nogi - i oczywiście kwota powinna się raczej zwiększyć.

 

⸙⸙⸙

 

Bardzo ważna na wyjeździe jest osoba, która pełni rolę przewodnika. Oficjalnie jest to kierowca. To on dba o Wasze bezpieczeństwo na drodze i w parku, w otoczeniu dzikich zwierząt. To on tropi je dla Was i w zasadzie ma obowiązek przekazania Wam wiedzy jaką na ich temat posiada. On Wam zapewnia całą tę otoczkę pozytywnych emocji, tworzenia miłej i wesołej atmosfery – on ma sprawić, że ten wyjazd zostanie niezapomniany!

Dopiero w tym roku wszedł w życie przepis nakazujący wszystkim kierowcom odbycie kursu, którego pozytywne ukończenie egzaminem przyznaje im licencję turystyczną na wykonywanie zawodu przewodnika i kierowcy na safari. Powstało to po to by zwiększyć ich kompetencje, wiarygodność i bezpieczeństwo klientów. Teoretycznie każdy kierowca, chcący pracować na safari powinien odbyć taki kilkutygodniowy kurs. Znam kierowców, którzy odbyli jedynie weekendowy i to nie był kurs organizowany z ramienia ministerstwa. Ciężko obecnie jest mi stwierdzić czy owi kierowcy, po tych kilku dniach kursu są lepsi w swoim fachu, czy nie. Akurat w tym zawodzie chyba najważniejsze jest doświadczenie. Jeżeli kierowca ma lata pracy na safari za sobą ten kurs niewiele wniesie mu nowego w jego pracę, a kierowca ten i tak będzie dobry w swym fachu. Natomiast komuś młodemu, lub kto zaczyna pracę w tym zawodzie taki kurs - i to dłuższy - bardzo by sie przydał bo przyspieszyłby zdobycie tej wiedzy, której przyswojenie w normalnych warunkach zajęłoby lata pracy. Myślę więc, że uprawnienia te będą weryfikowały następne pokolenia kierówców. 

 

⸙⸙ 

 

Często więksi organizatorzy wysyłają jeszcze pilota wycieczki, który zajmuje się pilnowaniem realizacji świadczeń, które wy podróżni wykupiliście, pomaga przy kwaterowaniu, instruuje jak się przygotować do kolejnych punktów wyjazdu, pomaga w kontaktach z obsługą, również zapewnia Wam rozrywkę oraz podtrzymuje miłą atmosferę, ramię w ramię z kierowcą i w przypadku polskich klientów tłumaczy przewodników-kierowców lub sam staje się przewodnikiem, jak to było w moim przypadku.

Część klientów uważa, że piloci są zbędni, a część - że niezbędni. Myślę, że pilot jest zapewnieniem komfortu, że usługi i świadczenia jakie wykupiliście będą należycie i w całości wykonane oraz jest komfortem tego, że o nic nie musicie się dowiadywać, planować, martwić, zastanawiać czy reagować kiedy coś się dzieje. W zakresie moich obowiązków jako pilota (w rozumieniu polskich przepisów) jest również przekazywanie podstawowej wiedzy o odwiedzanych miejscach. Mimo iż nie moim, a przewodnika-kierowcy obowiązkiem jest przekazywanie tak obszernej wiedzy o swoim kraju, to ja, jak i również moi koledzy po fachu wkładamy naprawdę ogrom pracy by jakość naszych usług i tego, co Wam przekazujemy była naprawdę dobra. W większości jesteśmy pasjonatami danych krajów czy kultur i czystą przyjemnością jest dla nas dzielenie się z Wami naszą wiedzą i doświadczeniem 🙂 Porównując swoją wiedzę jaką posiadam na temat Kenii oraz tę posiadaną przez moich polskich kolegów po fachu, a wiedzę przewodników na miejscu naprawdę uważam, że ja jak i większość znanych mi pilotów, moglibyśmy się nimi nazywać. Ta praca naprawdę jest bardzo wymagająca, absorbująca przez co trudna. Wbrew powszechnej opinii nie pracujemy leżąc na basenie i z drinkiem z palemką w ręku każdego dnia. 😉 

Na swojej drodze spotkałam kierowców, z którymi współpraca była dla mnie bardzo cenna, niezwykle wartościowa i przyjemna, gdyż wiele się od nich mogłam nauczyć, i na których mogłam polegać w kryzysowych sytuacjach. Spotkałam, też takich, których (nieskromnie mówiąc)  prześcignęłam w wiedzy o zwierzętach, 
a i nawet w wiedzy o historii ich własnego kraju, już po dwóch tygodniach przebywania w Kenii. Organizatorzy, którzy przykładają wagę do jakości oferowanych usług dbają o to, by mieć kompetentnych kierowców-przewodników, co naprawdę przekłada się na wrażenia z wyjazdu i kolejne zlecenia.

 

Co z językiem w jakim jest prowadzone Safari?

 

Tutaj wypowiem się na temat najbardziej mi bliski. Otóż zauważyłam, że większość turystów z Polski zwłaszcza osób z pokolenia moich rodziców 
i starszych, nie mówi i raczej nie rozumie języka angielskiego. Ta tendencja jest na szczęście malejąca, ale cały czas jest to dość spory problem na drodze komunikacji między organizatorem, a klientem. Już pomijając fakt ewentualnych nieporozumień podczas ustalania warunków, lub potem podczas realizacji programu, to dla osób nie znających języka angielskiego safari i cała podróż może wydać się pusta w rozumieniu tego, co mogliby się dowiedzieć o Kenii i Tanzanii. Ciężko jest pojechać do jakiegoś kraju i nie móc dowiedzieć się czegoś więcej o kulturze, o ludziach, historii, polityce czy o zwierzętach właśnie w tym przypadku. 

 Uważam, że nawet jeżeli zna się angielski na komunikatywnym poziomie, co starcza nam by się porozumieć, to obsługa w języku polskim jest naprawdę o wiele bardziej wartościowa i satysfakcjonująca. O ile więcej przekaże wam cennych informacji osoba, która mówi biegle w Waszym języku niż osoba, która dopiero zaczęła w nim mówić lub mówi po angielsku? Wyobraźcie sobie, że teraz wy z Waszymi bardzo podstawowymi umiejętnościami mówienia po angielsku musicie opowiadać w tym języku o polskich zwierzętach, historii, tradycjach, potrawach właśnie Kenijczykom. Czy czulibyście, że wysłowiliście się dobrze i wypowiedzieliście się do końca na jakiś temat i czy oni jako Wasi klienci byliby usatysfakcjonowani?

To jest o tyle ważne, że pomijając długie przejazdy gdzie jest czas na opowieści o wszystkim, co dotyczy Kenii (a można opowiadać i opowiadać!), to na safari, nawet samo nazewnictwo w języku polskim poszczególnych gatunków zwierząt jest trudne dla Kenijczyków, a co dopiero rzetelny opis życia danego zwierzęcia i ciekawostki z nim związane. Nauczenie się nazw zwierząt to jedno, a opowiadanie o nich w języku polskim to drugie. Wiem, że niektórym klientom wystarczy jak dowiedzą się że widzą słonia i ile on waży, albo ile lat żyje, za to większość moich klientów była zaciekawiona i zszokowana umiejętnościami i naprawdę złożonym umysłem jakie te zwierzęta posiadają!

Dopiero kiedy zabrałam na Safari swoją mamę i wujostwo, uderzyło mnie jak bardzo płynny język polski ze strony przewodnika umila i ubogaca podróż. Moja mama nie mówi w języku angielskim i rozumie zaledwie kilka słów i sformułowań. Podobnie jak moje wujostwo. Zrozumie, że Elephant jest Big albo, że Gazela run very fast and jump very high. Jednak nie zrozumie że Wildebeast to antylopa Gnu, Giant Kingfisher to Zimorodek Żałobny, Baboon to pawian czy Fish Eagle to Bielik Afrykański. Nie zrozumie jak będzie się jej opowiadało po angielsku o tym, jak wygląda hierarchia i struktura stada hien, o tym jak za pomocą infradźwięków komunikują się słonie, dlaczego zebra jest czarna w białe pasy i czemu to służy oraz czemu sierść lamparta pod ogonem jest biała. Tej niezwykle ciekawej i zajmującej wiedzy jest naprawdę sporo, a słów po polsku często u niektórych za mało.

Zadajcie sobie pytanie z czym będziecie się czuć wystarczająco komfortowo i co na jakim poziomie Was usatysfakcjonuje - czy znacie język angielski na tyle, by zrozumieć te wszystkie informacje i móc ewentualnie tłumaczyć rodzinie czy współtowarzyszom? Czy język polski w stopniu podstawowym, komunikatywnym, dobrym ale rzadko płynnym ze strony lokalnego przewodnika Wam wystarczy? Czy jednak nie znacie kompletnie angielskiego i chcecie biegłego w mowie przewodnika polskojęzycznego? Pomyślcie o tym na początku i dopiero wtedy, jak już będziecie znali swoje potrzeby zacznijcie wybierać organizatora.  

 

⸙⸙ 

 

Proszę nie zrozumcie mnie źle – nie jest to z mojej strony wyraz pychy i samouwielbienia. W Kenii, w Mombasie są co najmniej dwa biura prowadzone przez małżeństwa polsko - kenijskie, są tez biura zarządzane przez Polaków. Są też te kenijskie, w których kierowcy uczą się i starają się mówić po Polsku. Są i też takie, których pracownicy mówią tylko po angielsku i też robią świetną pracę! Jest mnóstwo samotnie działających, miejscowych organizatorów, których spotkacie najpewniej na plaży. Warto czytać opinie w internecie i na forach, oglądać relacje z safari i radzić się tych, którz te safari już odbyli - na pewno polecą Wam kogoś, kogo sami sprawdzili. Lokalnego czy polskiego organizatora 🙂 Polskojęzyczna obsługa powiększa się coraz bardziej i to jest naprawdę cudowna perspektywa! To napędza rynek i skłania do rozwoju sporą część tej branży. Dlatego cieszę się, że coraz więcej Kenijczyków rozwija swoje umiejętności mówienia w języku polskim, a i pracodawcy ich w tym wspierają widząc w tym obopólną szansę na rozwój.  Piszę to po to byście potrafili dobrać ofertę odpowiednią dla Was, Waszych potrzeb i umiejętności. A wybór przewodnika uważam za naprawdę kluczowy.

 

 

Poniżej przedstawiam Wam zdjęcia z Safari w różnych miejscach, parkach i w rezerwatach. Mam nadzieję, że zainspirują Was do odbycia własnej podróży 🙂

(Niektóre zdjęcia robione były telefonem, stąd ich słabsza jakość)

 

W czym tkwi problem z ceną za organizację Safari?

 

„Jak najtaniej” to wielce niefortunne i problematyczne sformułowanie. Niewiele osób lubi temat pieniędzy jeżeli przychodzi do momentu płatności - jednak wszystkich to interesuje bo od tego zależy bardzo często jakość Waszego wyjazdu. Każdy w Internecie szuka odpowiedzi na pytanie ile kosztuje safari lub ile powinno kosztować, żeby było w „normalnej cenie”, za „zdrowe pieniądze” lub nie „za miliony monet”.

Stojąc po drugiej co Wy stronie barykady jako pilot wycieczek/organizator wiem, że jest to praca - w którą w wkłada się czas, z którego wynika doświadczenie, a te wynika z poświęconej nań nauki i praktyki, na co z kolei znowu potrzebny był czas -  za co należne jest proporcjonalne wynagrodzenie. Każdy z Was ma pracę, w której zazwyczaj jest te 6-9 godzin dziennie lub ma firmę, dla której działalności też wkłada sporo czasu, doświadczenia i pieniędzy właśnie. Każdy z Was wie jak się ceni i czy pieniądze jakie otrzymujecie w zamian za tę pracę są warte wkładu jaki dajecie od siebie. Część z Was pewnie uważa, że to co zarabiacie nie jest proporcjonalne i uczciwe w stosunku do tego ile pracujecie.

W organizację safari wchodzi najczęściej kilka osób, których praca polega właśnie na tym by to safari odbyło się pomyślnie, bezpiecznie i satysfakcjonująco na tyle byście Wy, podróżni klienci wrócili zachwyceni, zechcieli przyjechać jeszcze raz lub polecić organizatora swoim znajomym.

Konsultacje, promocja, rozmowy z klientami, rezerwacje, anulacje, planowanie logistycznie programu, realizacja safari, zatrudnienie sumiennych i rzetelnych kierowców i przewodników, z których też każdy powinien otrzymać adekwatne do jego wkładu wynagrodzenie, dbanie o stan techniczny pojazdów i reagowanie w nieprzewidzianych sytuacjach problemowych oraz odpowiedzialność poniesiona w ich skutek oraz wiele, wiele innych obowiązków to naprawdę masa pracy.

Wyobraźcie sobie, że piszecie z organizatorem, wymieniacie uwagi, ustalcie szczegóły – ile czasu Wam to zajmuje? Pomnóżcie ten czas x minimum 6 innych osób (nawet do kilkudziesięciu) i znowu pomnóżcie przez np. dwa rodzaje imprez jakie się odbywają w tygodniu. Dodajcie teraz pracę nad pozostałymi aspektami organizacji turystyki i pomnóżcie tak samo. Sporo się tych godzin robi prawda?

Drodzy podróżni, jako pilot wycieczek i organizator pragnę byście spróbowali zrozumieć, że jeżeli Wy kupicie safari nadzwyczaj tanio, to nie jest tak dlatego, że wstęp do parku zmalał w danym tygodniu o połowę, paliwo kosztuje mniej, lub hotel nagle sprzedał pokój po mniejszej cenie o 1/3. Po prostu mniej zarobi za swoją pracę i poświęcony czas albo organizator albo realizator – czyli kierowcy czy przewodnicy. Ci sami, których nierzadko pytacie o ich życie w Kenii - czy godnie mieszkają, czy mają wystarczająco dużo pieniędzy by utrzymać rodzinę i opłacić dzieciom szkołę? Jeżeli Was naprawdę to interesuje i martwicie się o to, to dajcie im szansę zarobienia pieniędzy własnymi siłami. Jeżeli kupujecie safari od lokalnego organizatora np. beach boy'a na plaży i targujecie się o każdy dolar poniżej wartości rynkowej tego typu wyjazdu, to pozbawiacie go zarobku - prawdopodobnie jedynego w tygodniu lub nawet miesiącu. On schodzi z ceny po to tylko, by zarobić cokolwiek i mieć klienta. Czy kilkanaście dolarów na prawdę jest tego warte? Jaka byłaby Wasza reakcja na informację od pracodawcy, że dostaniecie mniejsze wynagrodzenie tylko po to, by pracodawca zyskał klienta? Przecież Wasza praca się nie zmienia. Albo odejdziecie, albo popracujecie jeszcze chwile i znajdziecie lepiej płatną pracę, a Wasze miejsce pozostanie puste lub zastąpi je ktoś, kto ceni się mniej bo być może ma też mniejsze kompetencje albo żadnego doświadczenia.

Mam nadzieję moi mili czytelnicy, że rozjaśniłam Wam chociaż część kwestii i zagadek związanych z organizacją Safari 🙂 Liczę na to, że moja poufałość, w niektórych momentach oraz szczere komentarze płynące z doświadczenia nikogo nie uraziły bo nie było to moim zamiarem, a wam pokazały prawdziwy w moim mniemaniu obraz organizacji, płac i wszystkiego co dotyczy przeprowadzania safari dla Was, klientów.  

 

Jeżeli zastanawiacie się nad tym jak przygotować się na wyjazd i tego typu wyprawę, co zabrać, jak się spakować - już wkrótce rozjaśnię Wam temat i odpowiem na pytania w kolejnym artykule.

 

Tym czasem zachęcam do komentowania i liczę na to, że po przeczytaniu tego artykułu zaczniecie planować swoje Safari w Kenii! 

 

Uważam, że jest to podróż, którą każdy przynajmniej raz w życiu powinien odbyć 🙂 Wrażenia, które się odbiera obcując tak bardzo z dziką przyrodą są nie do opisania!

Pozdrawiam Was tym razem z Dolomitów, gdzie pilotuję wyjazd na narty!

 

Ciao amici!!

Wasza Sungura

Agnieszka