Podpowiednik część 2. 

Jak spakować się na Safari?

Jestem przekonana, że 90% z Was, którzy wybieracie się na safari – przed wyjazdem do Afryki szukacie w Internecie informacji na temat tego jak przygotować się na Safari? Zastanawiacie się jak się ubrać na Safari? Jakie zabrać buty na Safari? Jak się spakować na Safari? Jakie rzeczy przydadzą się się na Safari? Jakie zabrac leki do Kenii? Czy się zaszczepić do Kenii? A może co przywieźć kenijskim dzieciom? Wszystko o tym, co niezbędne na takiej wyprawie i jak się do niej przygotować znajdziecie w tym artykule 😊 Jeżeli ktoś zastanawia się jeszcze jak zaplanować sobie safari, do jakich parków w Kenii pojechać i ile to będzie trwało - zapraszam do lektury pierwszej części Podpowiednika: Jak się zabrać za Safari?

Myślę, że skoro tu zaglądacie, to w większości macie już wykupione lub zaplanowane Safari. Czas zabrać się za pakowanie, a Wy nadal do końca nie wiecie czego macie się spodziewać. Podane informacje opieram na moim własnym doświadczeniu pracy na Safari w Kenii i Tanzanii. Myślę jednak, że mogą odnosić się one również do Safari w innych krajach😊

 

 

Rozwińcie poniższe zakładki, a znajdziecie tam odpowiedzi na wszystkie pytania!

 

 

 

Myślicie o tym, że najchetniej zabralibyście walizkę bo tak wygodniej i wszystko w jednym… ALE.

 

Pamiętajcie, że w trakcie Safari poruszacie się samochodami typu Van lub Land Cruiser, które nie mają zbyt dużego bagażnika, a do auta muszą zmieścić się bagaże WASZE – wszystkich uczestników max 7-8 osób + bagaż kierowcy i waszego pilota jeżeli taki jedzie (ich bagaże zazwyczaj są niewielkie) – co nie zostawia wielkiego pola do manewru jeżeli chodzi o przestrzeń. Bagaże są najczęściej upychane jak klocki w Tetrisie, aż po dach z tyłu auta. Dlatego na safari, bez wyjątku na ile dni jedziecie, sugeruję zabrać miękką torbę podróżną lub plecak. Im dłuższe ma być Wasze safari tym bardziej wskazane jest zapakować się w miękką rzecz.

 

Nawet jeżeli jedziecie tylko na dwudniowe Safari – to jeżeli ktoś zabierze małą walizkę kabinową i na ten sam genialny pomysł wpadną pozostali uczestnicy wyjazdu to może być ciężko z upychaniem i ugniataniem plastikowych pudełek z tyłu samochodu. Wtedy na 2 dni wystarczy Wam po prostu plecak podręczny. To tylko jedna noc 😊

 

Bardzo często jest tak, że wyjeżdżacie na np. tydzień lub dwa, z czego połowę tego czasu spędzacie w hotelu nad oceanem a drugie pół na safari właśnie. Jeżeli zabieracie sporo prywatnych rzeczy i walizka wydaje się Wam niezbędna, wtedy najrozsądniejszym rozwiązaniem jest zapakować się w nią i włożyć do środka lekką, niewielką, miękką torbę, w którą zapakujecie się na Safari na miejscu, a bagaż główny zostawicie w przechowalni hotelu do Waszego powrotu z wyprawy. Taką miękką, niewielką torbę można również użyć jako bagaż podręczny w trakcie lotów tam i z powrotem. Jak widać jest na to kilka sztuczek 😉

 

To jakie ubrania spakujecie zależy od tego, na ile dni jedziecie, jakie parki zamierzacie odwiedzić i o jakiej porze roku.

 

Brzmi skomplikowanie, ale nie jest 😛 (żeby poczytać więcej o parkach, porach roku itd. – odsyłam do pierwszej części Podpowiednika – Jak zabrać się za Safari ). Przede wszystkim na safari zabieramy raczej rzeczy, po których nie będziemy płakać gdy się tak ubrudzą, że się nie dopiorą 😉 Drogi w parkach i część z tych,  po których jeździcie, by do nich dojechać są piaszczyste. Kurz unosi się dosłownie wszędzie, a co mądrzejszy kierowca zachowuje odstęp między samochodem z przodu, by nie jechać w kurzu. Jeżdżąc po Tsavo jednym i drugim oraz po Amboseli i w Meru, za każdym razem jak wychodziłam z auta do lodge, dostawałam ręczniczek od obsługi, by odświeżyć twarz, to po otarciu jej był on zawsze czerwony od ziemi, która pokrywa dosłownie wszystko w samochodzie. Swoje włosy, mimo, że związane w kucyk zawsze wygniatałam z pyłu, a ubrania otrzepywałam ręką przed wejściem do pokoju. Niektóre panie zakładały chusty na kapelusze z rondem, by uchronić twarz od pyłu. Inni zakładali takie kolorowe maseczki na twarz. Niektórym przydawały się też zwykłe bandamki zakładane na nos tak, jak robili to cowboye. Tak więc nastawcie się, że wasze ubrania zakurzą się, a te ładniejsze i białe mogą stać się czerwone lub szare. Dlatego właśnie warto zabierać rzeczy, których nie będzie nam szkoda.

 

Zabieramy ubrania lekkie, oddychające, luźne i bardzo wygodne. W trakcie safari – czy to w samochodzie, czy gdy z niego wyjdziemy – jest niemiłosiernie gorąco. Będziecie się pocić, grzać, a ulgą będzie dla Was po prostu otwarte okno. Przez pół dnia co najmniej, jeżeli nie cały, z krótkimi przerwami na wyjście do lodge na lunch i odpoczynek – spędzacie w samochodzie. Najwięcej czasu spędzicie siedząc w trakcie przejazdów, gdzie po jakimś czasie mogą cierpnąć wam nogi. Dlatego ODRADZAM jeansy, lateksowe legginsy i obcisłe spodenki. Niesamowicie ważne jest by mieć niekrępujące Was, luźne, przewiewne i oddychające ubrania. Odpowiednie ubranie to ¾ waszego komfortu na safari.

 

Ja w mojej stylówce na Safari, na punkcie widokowym w Amboseli.

 

Jakie dokładnie ubrania i ile sztuk należy zapakować na Safari?

 

Jeżeli jechałam na krótkie 2-4 dniowe Safari liczyłam sobie zawsze po jednej bluzce na krótki rękaw na dzieńJedna lub dwie pary spodni długich i jedne krótkie spodenki. Jedną z dwóch par długich spodni były u mnie zawsze bardzo lekkie, cienkie i luźne. Gdy moje nogi nie wytrzymują już słońca lub gdy jest gorąco wieczorem, a ja obawiam się komarów te spodnie są świetnym rozwiązaniem. Wystarczy jedna bardzo cienka bluzka lub koszula na długi rękaw, by (podobnie jak w przypadku spodni) uchronić ramiona przed palącymi promieniami z nieba, a wieczorem przed komarami. Jedna ciepła koszula lub ciepła bluza na długi rękaw, gdyż w niektórych miejscach nocą może być lekko chłodno. Tak samo o świcie (czasami jeszcze przed) gdy wyjeżdżacie na poranny Game Drive, możecie marznąć przy otwartym dachu samochodu. Zwłaszcza osoby siedzące z tyłu, którym wiać będzie najbardziej. Wtedy bluza, a nawet chusta na szyje bardzo się przydają. 😉 Warto mieć przy sobie lekką kurtkę od deszczu, która nie zajmuje miejsca lub nawet foliowy płaszcz czy ponczo.  W minionym sezonie 2019/2020 deszcz, pomimo pory skrajnie suchej, padał aż za często…

Na dłuższe Safari np. 6-8 dniowe zabierałam komplet 5-6 t-shirtów2 Pary długich spodni, 2 pary krótkich spodenek. Lekka koszula na długi rękaw.  Jedną ciepłą bluzę z kapturem i jedną cieplejszą koszulę na długi rękaw. Kurtka od deszczu, lekko ocieplana jeżeli jest to czerwiec-wrzesień.

 

Panie się pewnie zastanawiają czy zabrać spódnicę, sukienkę? Jeżeli wygodnie Wam w takich ubraniach to jasne, że tak! 😀 W niczym Wam ona nie powinna przeszkadzać, jeżeli przywykłyście do tego rodzaju ubierania się – a zdjęcia w sukienkach wychodzą zawsze ładniejsze 😛

 

Kolorystyka? 

 

Nie jest ona tak strasznie istotna jak się o tym wszędzie trąbi. Oczywiście przez wzgląd na silne słońce należy unikać bardzo ciemnych kolorów a wyvierać raczej te jaśniejsze. Faktycznie jaskrawe kolory mogą przyciągać różne owady, ale tak naprawde jak już te owady są to siadają na każdym bez względu na to jakie barwy ma na sobie 😉 Ja ubieram się w jasne brązy, beże, szarości i zieleń. Nie za ciemne, nie za jasne, by się szybko ubrudziły i nie jaskrawe. Po prostu OK. 😉

 

 

UWAGA WAŻNE:

 

Jeżeli jedziecie w trakcie naszego okresu zimowego - zwłaszcza styczeń, luty - to większość Waszych rzeczy powinna być ubraniami letnimi. Zarówno w dzień i w nocy potrafi być upalnie, gorąco, wręcz nie do wytrzymania – zwłaszcza w Tsavo East, Tsavo West, Amboseli i w Samburu. Jeżeli jedziemy w trakcie naszego okresu późnej wiosny i okresu wakacyjnego – to mimo, iż w Kenii znowu jest pora sucha to nie jest ona już tak upalna jak w styczniu czy w lutym i połowa naszych rzeczy powinna być na lato, a połowa na jesień 😉 W ciągu dnia może być bardzo ciepło, a nawet gorąco ale w nocy, o zmierzchu i o poranku naprawdę chłodno. W Wielkim Rowie Afrykańskim, w Nairobi, Nakuru, w Masai Marze czasami budząc się rano możemy zmarznąć przy tylko 10°C. Wtedy przydają się też czapki, chusty na szyję – a raz nawet zamarzyłam o rękawiczkach 😛 Na safari w trakcie Wielkiej Migracji – dla tych którzy planują wybrać się na lot balonem - zabierzcie naprawdę ciepłą bluzę/kurtkę i czapkę zakrywającą uszy. Rękawiczki, nawet te najlżejsze też mogą się przydać. Podczas porannego rejsu po jeziorze Naivasha również przydałyby się cieplejsze ubrania. Rano można zmarznąć! Jednak słońce po chwili wstaje, a nam znowu jest ciepło! 😊

 

Jakie buty? To proste.

 

- Tylko wygodne. Nie musicie zabierać butów trekkingowych na samo safari. Podczas przejazdów między parkami często moi klienci zdejmowali buty i opierali nogi o siedzenie. Jest gorąco, a stopy w butach się pocą. Na przejazdy równie dobrze mogą być klapki, sandały czy tenisówki.

Podczas Game Drive w parku również nie wychodzicie z samochodów, chyba, że program zakłada inaczej – np. Tsavo West, a w nim spacer krótką ścieżką do źródeł Mzima, wyjście z pojazdu na punkcie widokowym na lawy Shetani lub punkt widokowy w Amboseli. Mimo, iż na terenie parków i rezerwatów nie wolno wychodzić z samochodów poza wyznaczonymi miejscami, to z doświadczenia wiem, że czasami zdarzają się takie sytuacje kiedy trzeba, bo np. samochód ugrzęźnie w błocie. Dlatego moim zdaniem na safari powinno się jechać w butach sportowych ochraniających kostkę lub w tenisówkach. Do tego pamiętajcie żeby zabrać buty do zniszczenia. Buty się kurzą - to mocno. 

 

Miałam jasne tenisówki.

Na safari zabierzcie max 2-3 pary butów. Klapki, buty sportowe i jakieś lekkie cichobiegi jak sandały, tenisówki lub balerinki dla pań.

 

Wszystko to co na safari bardzo się przydaje to:

 

Dobra LORNETKA! Coś bez czego moim zdaniem nie warto nawet pakować torby na Safari. Bardzo wielu moich klientów bardzo żałuje, że takowej nie posiada gdy widzimy gdzieś w oddali coś nowego, niespotykanego i interesującego. Jeżeli sami jej nie macie to pożyczcie od kogoś. Czasami beach boysi sprzedają takie na plaży, ale ich jakość pozostaje wiele do życzenia.. Dobra lornetka to towar deficytowy nawet wśród kierowców Safari.

 

Mistrz Tropiciel. Akurat Paulowi najmniej jest ona potrzebna. Facet prowadząc samochód 40/h widzi nawet kameleony w trawie na poboczu!

 

Nakrycie głowy – czapka z daszkiem lub kapelusz z rondem.

 

Okulary przeciwsłoneczne - chronią również przed kurzem i pędem wiatru w trakcie szybkiej jazdy samochodem by dogonić wypatrzonego w oddali geparda 😉

 

Niektórym przydaje się maseczka na nos lub chusta by uchronić się przed kurzem.

 

Mnie wkurzają moje włosy targane przez wiatr i wpadające do oczu i ust dlatego nie ruszam się nigdy bez opaski typu buff.

 

Płaska saszetka zapinana na biodrach lub pod koszulkę na dokumenty i pieniądze. Obie te rzeczy na safari trzymajcie ZAWSZE przy sobie. Nie zostawiajcie ich w pokojach. Najwygodniej jest je właśnie trzymać w saszetce na biodrach i mieć przy sobie jak wychodzicie z pokoi nawet na posiłek do restauracji w lodge. Obiekty hotelarskie bardzo pilnują swoich pracowników, bo wiedzą, że od bezpieczeństwa i komfortu klientów zależy istnienie miejsca pracy jednak w Kenii jak i na całym świecie w miejscach turystycznych może dojść do kradzieży i zarówno tutaj jak i w innych miejscach nie należy ufać losowi.

 

Dokument tożsamości. Sugeruję zabrać oryginalny. Mówi się, żeby robić kopię i tę mieć przy sobie. Ja uważam i z doświadczenia wiem, że trzeba mieć przy sobie i to i to 🙂 W razie wypadku i pobytu w szpitalu oryginał jest nam naprawdę potrzebny, ale nie musimy go nikomu oddawać ani zostawiać. Dlatego przydaje się kopia ofoliowana. Paszport trzymajcie w pokrowcu, by uchronić go przed zniszczeniem przez wilgoć i kurz.

 

Bidon lub podróżny zamykany kubek na wodę pitną. W Kenii na terenie parków narodowych i niektórych rezerwatów zabronione jest wwożenie plastikowych butelek. Dlatego w samochodach są od niedawna takie dyspozytory z wodą, z których każdy może ją sobie nalać do swojego naczynia. Dlatego bidon czy kubek termiczny są obecnie bardzo przydatne.

 

Kłódka! Jeżeli wasza torba czy walizka nie posiada zamykanego na kod zamku to warto zabrać małą kłódkę dla każdej torby, którą zabieracie. I zamykać tą torbę za każdym razem gdy opuszczacie pokój. Sejfy na safari czasami zdarzają się w lodge, ale tylko w tych 5*(i to nie zawsze).

 

Dokument polisy ubezpieczeniowej wraz z kopią - ofoliowane. Warto wykupić sobie polisę ubezpieczeniową jeżeli jedziemy na własną rękę gdyż opieka medyczna w Kenii nie jest tak łatwo dostępna na terenie całego kraju jak u nas w Polsce. W razie konieczności otrzymania pomocy medycznej na wybrzeżu udajemy się do jednej z prywatnych klinik lub szpitali, które swoim poziomem przypominają polskie placówki medyczne. Na safari jest to sprawa dużo bardziej skomplikowana, gdyż czsami do najbliższego szpitala może być nawet 2 godziny jazdy samochodem.

Warto wykupić wysokie koszty leczenia gdyż dobra opieka medyczna w Kenii kosztuje krocie oraz NNW. Jest jeszcze rodzaj ubezpieczenia nazywany Flying Doctors (Latający Lekarze). Ono działa najlepiej gdy w razie potrzeby skorzystania z pomocy medycznej gdzieś w środku buszu na Safari, gdzie do najbliższego szpitala jest przynajmniej 100 km, lekarz przylatuje do Was awionetką.

Jeżeli jedziecie z biura podróży wystarczy Wam posiadanie numeru waszej polisy w telefonie i numer na infolinię alarmową. Oba numery dostępne są wszędzie. W waszej umowie z biurem, w książce informacyjnej lub na tablicy informacyjnej biura w hotelu oraz na stronie biura też powinniście je znaleźć.

 

Żółta Książeczka Szczepień - czyli Międzynarodowa Książeczka Szczepień. Oraz ofoliowana kopia strony ze szczepieniami. Takie rzeczy przydają się również i na innych wyjazdach. Więcej na ten temat w zakładce "zdrowie" poniżej 🙂

 

Mugga – lub inny repelent na komary, ale kupiony w Afryce. Spray typu "Off" raczej na afrykańskie komary nie zadziała 😉 Opryskujemy się zawsze i wszędzie. Może Wam się wydawać, że gdzieś ich nie ma, bo żadnego nie widzicie, ale i tak znajdzie się jakiś parszywiec, który udziobie Was w momencie kiedy się tego nie spodziewacie. Zwłaszcza o poranku w samochodach pełno jest komarów, które kryją się tam na noc i atakują nas jak tylko wsiądziemy do auta, by jechać w dalszą trasę albo na Game Drive. Kenia jest obszarem zagrożonym Malarią więc lepiej się zabezpieczyć i opryskiwać się czy smarować przez te kilka dni jakie spędzacie w Kenii - wieczorami i porankami. Malaria, jest bardzo ciężką chorobą i nie zawsze wychodzi się z niej całym i zdrowym. Często powikłania po gorączce potrafią być gorsze od niej samej. Proszę nie lekceważcie tego. O Malarii napiszę na koniec.

 

Żel antybakteryjny. Bardzo przydatny w trasie, w czasie przejazdów. Na postojach na barmach parków, lub na stacjach benzynowych warunki w toaletach potrafią być naprawdę spartańskie, a ich poziom czystości pozostawia wiele do życzenia. W łazienkach często nie ma wody, papieru toaletowego i mydła. I tutaj przydają się żele. Podobnie jak mokre chusteczki, w których nawet małą paczuszkę również warto się zaopatrzyć i chusteczki higieniczne.

 

Tylko podstawowe leki i w małej kosmetyczce

 

Na safari nie uświadczycie apteki po drodze. Dlatego warto być zabezpieczonym na wszelki wypadek. Poza lekami, które zażywacie na stałe, zapakowanych w ilości odrobinę większej niż liczba dni w podróży powinniście zabezpieczyć się w podstawowe leki w razie nagłej gorączki, biegunki czy uczulenia.

 

Ja do swojej apteczki zawsze pakuję leki:

 
  • Na uczulenie i obrzęki np. Calcium do rozpuszczania, osobiście biorę jeszcze Alertec przez swoje uczulenie.
  • Przeciwzapalne, przeciwbólowe i przeciwgorączkowe – listek Ibupromu lub Paracetamolu.
  • Krople do oczu by oczyścić je po pyle na safari.
  • Jedna saszetka Ferwexu lub Teraflu na przeziębienie
  • No spa – jak nie dla mnie, to przydaje się zawsze jakiejś zbłąkanej damskiej duszy.
  • Listek tabletek na ból gardła
  • Najważniejsze – tabletki na dolegliwości żołądkowe i jelitowe. „Kenia-Express” lub „Kenia-Ulalah” to przypadłość tak częsta, upierdliwa i męcząca jak Klątwa Faraona w Egipcie. Myślę, że spora liczba osób odwiedzających Kenię mierzy się z tą przypadłością przez kilka dni wyjazdu. Jesteście turystami, na nowym kontynencie, nie przywykłymi do nowej wody ani tym samym do upału, który jest nieodłącznym towarzyszem rojenia się bakterii od brudu i potu. Przed i po każdym posiłku powinniście myć ręce – i w ogóle myć je jak tylko często możecie i przy każdej okazji. Uważam i zawsze doradzam podróżującym, codziennie na pół godziny przed posiłkiem łykać osłonę na żołądek np. Trilac. Nifuroksazyd, Loperamid, Stoperan, Espumisan i Enterol mają honorowe miejsce w mojej podróżnej apteczce. Nifuroksazyd pomaga zawsze najbardziej mi i moim kolegom z pracy. Kierowcy na safari też nas czasem o to proszą.
  • Mam też w apteczce antybiotyk, który zapisała mi moja polska pani doktor. Doksycyklina. Przydatna w leczeniu chorób zakaźnych.
  • Kilka plastrów z opatrunkiem.
  • Środek do dezynfekcji skaleczeń
  • Jako Harcerski Ratownik Medyczny ZAWSZE w apteczce mam też maseczkę do RKO i parę lateksowych rękawiczek. Każdy i zawsze powinien to mieć przy sobie. Nawet w Polsce.

 

Ważna sprawa - zobaczcie co z tych rzeczy może Wam się przydać:

 

Coraz rzadziej, ale zdarza się, że w lodge nie ma stałego dostępu do prądu i ciepłej wody. Nie jest to duży dyskomfort, bo prądu nie ma zazwyczaj wtedy kiedy i nas również tam nie ma😊  W pokojach czy w namiotach jest zazwyczaj jedno lub dwa gniazdka, a nas dwoje lub więcej i każdy ma trochę sprzętu do naładowania. Dlatego warto zaopatrzyć się w kilka gadżetów zwłaszcza jeżeli wieziemy ze sobą aparaty fotograficzne, kamery itd. 

 

 

10 pozycji, o których powinniście pamiętać przy pakowaniu sprzętów elektrycznych i elektronicznych:

 

1. Przejściówki do gniazdek brytyjskich – KONIECZNIE! Jedna sztuka na osobę. Wbrew powszechnej legendzie, nie zawsze da się upchać naszą eurpoejską wtyczkę do gniazdka brytyjskiego nawet przy użyciu ołówka czy patyka.

2. Rozgałęziacz na dwa gniazdka, lub niewielki przedłużacz do którego możecie podłączyć kilka kabli USB bez konieczności użycia wtyczek. Można takie kupić w dużych sklepach z elektroniką. Bardzo ułatwia życie 😊

3. Latarka do poruszania się po lodge po zmierzchu – może być też taka w telefonie. Wygodne są czołówki zwłaszcza przed świtem przy wykwaterowaniu i pakowaniu się po ciemku do samochodu, gdy potrzebujemy obu rąk.

4. Power bank przydaje się gdy od nadmiernego korzystania z telefonu do robienia zdjęć w połowie safari pada wam bateria, a zza krzaków nagle wychodzi tak bardzo przez wszystkich upragniony lew! 😉

5. Aparat fotograficzny lub telefon z dobrą kamerą! Ja sugeruję dobry aparat z dobrym obiektywem, który wam przybliży to, co jest daleko, a czego nie złapiecie telefonem 😛 Zdjęcia z kamerek sportowych też świetnie wychodzą!

6. Ładowarka do baterii aparatu fotograficznego lub kamerki sportowej (jeżeli zabieracie) wraz z kabelkami.

7. Ładowarka do telefonu i power banka. 

8. Zapasowe karty pamięci do aparatu czy telefonu.

9. Zapasowa bateria do aparatu + zapasowe baterie do latarki.

10. Selfie stick – do kamerki lub telefonu. Przydatna rzecz w trakcie lotu balonem czy tańców z Masajami 😊

 

Kilku rzeczy nie trzeba zabierać, a kilku wręcz nie wolno wwozić do Kenii.

 

Nie trzeba zabierać na Safari:

 

Ręczników i własnej pościeli – są w każdej lodge.

Moskitiery. Przyznam, że sypiałam w lodge, w których ich brakowało. Przez ten fakt kiedyś nawet wzięłam ze sobą jedną podróżną, ale nie miałam jej jak zawiesić pod sufitem, dlatego okazała się tak czy siak bezużyteczna. Dlatego jeżeli boicie się komarów upewnijcie się u organizatora, że moskitiera będzie w pokojach czy namiotach w Waszej lodge. 

Czajnika - może trywialne, ale spotkałam się z takim bagażem 😉 W wielu lodge przed popołudniowym safari i przed kolacją oraz po niej wystawiana jest gorąca woda, kawa, herbata, mleczko.. 🙂 Zazwyczaj właśnie wtedy jesteście na terenie lodgy i nie ma sensu robić herbaty w pokoju. Czasami w lodge 4* pokoje i namioty są wyposażone w czajniki, filiżanki, kawę, herbatę i cukier. 🙂

Suszarka - Rzadko lodge wyposażone są w suszarki. Pomijając fakt, że w Kenii zazwyczaj jest tak gorąco, że włosy schną w 5 minut, to jeżeli, któraś z pań ma w planach modelowanie sobie włosów, to z góry mówię,  żeby pomyślała, czy nie lecieć na wakacje w inne miejsce. Bez złośliwości - po prostu w samochodzie podczas Game Drive włosy rozwieją się od pędu wiatru w 5 minut, a na przejeździe będą przyklejały się do szyby i spoconego czoła i żaden lakier z reklamy kręconej na lotnisku tu nie zdziała cudu. Poza tym po całym dniu jazdy po wertepach, w upale i z samego rana kiedy trzeba obudzić się np. o 5.00 lub wcześniej - każdy marzy tylko o tym, by położyć się wcześnie spać, a rano przedłuzyć sen o chociaż kilka minut. Raczej żadna z pań nie będzie myślała o tym by wstać, umyć głowę, jeszcze ją suszyć i modelować 🙂

Żelazko - na Safari raczej zbędne. Ubrania i tak wygniotą się jak tylko wejdziecie do samochodu. Poza tym, żelazka w namiotach lub drewnianych domkach z dachem z makuti to bardzo niebezpieczne połączenie. Na safari naprawdę nie dba się o swój wygląd tak bardzo, już po paru pierwszych godzinach zdeżenia z rzeczywistością. 🙂 

 

 

Do Kenii NIE wolno wwozić:

 

Worków plastikowych. Jeżeli policja przyłapie Was na lotnisku z orkiem plastikowym w ręku to możecie trafic do więzienia w założeniu nawet na 4 lata. łagodniejsza wersja to madnat, którego kowta może sięgać nawet 40 000 USD. Z restrykcją u policjantów na lotnisku bywa bardzo róznie. Raczej zależy od tego, czy im się chce tego dnia pracować czy nie za bardzo. Jednak uważam, że zakaz plastiku jest świetnym rozwiązaniem gdyż pamiętam jak Kenia w nim tonęła. Pamiętam całe setki woreczków plastikowych oblepiających ogrodzenia domostw i te rozdmuchiwane dalej przez wiatr. Cierpiały na tym zwierzęta więc tak wysoką karę uważam za dobry środek odstraszający wszelki niechchiany plastik. Zakaz nie dotyczy na razie plastikowych butelek i kubków ale ma to się wkrótce zmienić. Na teren Kenii możecie wwieźć jedynie takie grubsze woreczki z zatrzaskiem do wielokrotnego użytku. Więc bieliznę i skarpetki sugeruję pakować w takie bawełniane torby na zakupy. 🙂 

Drony - używanie i latanie nimi w Kenii jest zabronione. Trzeba dostać specjalne pozwolenie, by takiego użyć na wyjątkową okoliczność. Tak więc bez tego zezwolenia wielce prawdopodobne jest, że wam go skonfiskują na lotnisku i odebrać go będziecie mogli dopiero przy wylocie. Słyszałam przypadki o tym, że komuś pozowlono wwieźć drona na lotnisku na teren kraju, ale nie słyszałam czy udało mu się go wywieźć z powrotem. Znowu pojawia się kwestia tego jaki humor będzie miała pani celniczka tego dnia. 

 

 

Moralna strona wręczania prezentów Kenijczykom, zwłaszcza dzieciom to temat rzeka.

 

Po mieszkaniu w Kenii tak długi czas mogę z całą stanowczością i pewnością w słuszność mojej teorii powiedzieć, że to nie prowadzi do niczego dobrego. Gorąco Was zachęcam do wgłębienia się w temat pomocy dzieciom w Afryce w artykule, który może pokaże Wam podróżynm i nieświadomym jeszcze tego,  jak to wygląda od drugiej strony medalu. Zapraszam do lektury Rzeczy o Afrykańskich Dzieciach. Jest o wiele więcej sposobów na mądre i faktycznie coś dające pomaganie Afrykańczykom.

 

Jednak wiem, że każdy ma prawo do swojego zdania i niekoniecznie musicie zgadzać się z moim. Poniżej znajdziecie więc listę rzeczy, które możecie przywieźć i wręczyć oraz listę tych, które Wam się mogą wydawać potrzebne i idealne, ale w rzeczywistości są szkodliwe i kończą jako śmieci pod nogami owych potrzebujących dzieci.

 

Użyteczne mogą być:

 

Piłki do nogi, pompki do piłek wraz z igłami, skakanki, buty do piłki nożnej, t-shirty do zajęć sportowych bez nadruku, buty - kroksy, klapki, tenisówki, ołówki, kredki bambino, bloki do rysowania z białymi kartkami, gumki do ścierania, temperówki, cyrkle, kreda do tablicy, majteczki i skarpetki dla najmłodszych dzieci, ubrania dla dzieci i dorosłych, biustonosze, bielizna i skarpetki dla kobiet i mężczyzn, ksometyki dla kobiet, mydło, szczoteczki i pasty do zębów. Dzieci na pewno ucieszą się z zabawek - bo są tylko dziećmi - ale proszę by były to takie zabawki, które wytrzymają długo, a nie tydzień by potem stać się śmieciem. 

 

Jeżeli jedziecie odwiedzić jakąś wioskę, lub rodzinę pojedźcie najpierw do miejscowego sklepu i kupcie JEDZENIE. w Marketach znajdziecie worki ryżu, mąki do ciapati, mięso, warzywa, owoce, heratę, mleko.. a najlepiej te ostatnie kupować od miejscowych na ulicy. Kupując cebulę, pomidory czy mango na ulicy POMAGACIE, bo wspieracie dodatkowo miejscową ludność. Dawanie mozliwości zarobku i usamodzielniania - to jest według mnie dobra pomoc! 

 

Odradzam przywożenia i wręczania:

 

Zeszytwów - polskie zeszyty są kompletnie NIE PRZYDATNE w szkołach Kenijskich. Linie w zeszytach tutaj różnią się od tych tam i dzieci i tak z nich nie korzystają.

Długopisów - zwłaszcza tych najtańszych, plastikowych. Najszybciej kończą zdeptane na ziemi jako śmieć.

Cukierków - najbardziej pożądanych przez dzieci, ale zazwyczaj przez te, które nie znają szczoteczki do zębów, a ich rodziców nie stać na dentystę. Papierki zaś praktycznie ZAWSZE lądują na ziemi.  

Kredki pastelowe - dzieci - zwłaszcza te najmłodsze - myślą, że to jest coś do jedzenia i pierwsze co robią to wkładają je do buzi. 

 

Z całego serca Was jednak proszę - zastanówcie się czy dawanie jest aby najlepszym sposobem na pomoc, bo z doświadczenia wiem - że nie. 

Malaria, Żółta Febra, Żółtaczka, Dur Brzuszny, Cholera ... - tego należy się obawiać jadąc do Wschodniej Afryki. 

Ale są na to sposoby 🙂

 

W Kenii i Tanzanii nie ma obowiązkowych szczepień - są zalecane - więc do tego kraju możecie wjechać bez Żółtej Książeczki Szczepeień. Jednakowoż jeżeli przyjeżdżacie tam z kraju, w którym występuje zagrożenie Żółtą Febrą (np. z Kenii do Tanzanii lub z Tanzanii kontynentalnej na Zanzibar) wtedy takie szczepienie i taka książeczka jest już wymagana.

Szczepienia kosztują majątek, ale wiele z nich są jednorazowe i na całe życie. Inne trzeba powtarzać co 2, 4 lata. Ale i tak warto! Szczepienia to inwestycja na Wasze bezpieczeństwo w trakcie wielu następnych podróży, a nie tylko tej jednej. Poszczególne szczepionki w większości są te same w różnych częściach świata i przydatne również w Polsce. Tak, raz się porządnie wykosztujecie, ale przy kolejnych podróżach macie święty spokój - i jesteście bezpieczniejsi pod kątem zachorowań. Dlatego gorąco Was zachęcam do inwestycji w zdrowie i tym samym bezpieczne podróżowanie gdzie dusza zapragnie! 

 

Szczepienia zalecane podróżującym do Kenii:

 

1. Błonica i tężec,

2. Różyczka, Odra i Świnka,

3. Wirusowe zapalenie wątroby typu A oraz B,

4. Dur brzuszny,

5. Meningokoki,

6. Wścieklizna,

7. Cholera,

8. Żółta Gorączka = Żółta Febra.

 

Szczepienia zalecane dla podróżujących do Tanzanii:

 

Oprócz tych obowiązujących do Kenii - choroba Heinego-Medina (inaczej: poliomyelitis)

 

W Kenii i w Tanzanii występują również dwie choroby na które nie ma szczepionki. Są te Denga i Malaria.

 

O ile istnieją leki antymalaryczne, to leki chroniące przed Dengą nie istnieją. Dengę leczy się wspomagając chorego różnymi lekami objawowo. Jednak istnieje sposób by wspomóc nasz organizm w ochronie przed Malarią. Jeżeli zamierzacie przyejchać na Safari rozważcie zakup i przyjmowanie Malarone lub innego leku antymalarycznego. Osobiście nigdy go nie zażywałam, ale tylko dlatego, że za długo przebywałam w Kenii i przyjmowanie takiego leku przez okres przynajniej pół roku byłoby katowaniem mojej wątroby. Jednak gdybym przylatywała tylko na tydzień czy dwa - na pewno zdecydowałabym się na przyjmowanie takiego leku zachowawczo.

Przed zakupem, skonsultujcie się z lekarzem medycyny podróży, niech objaśni Wam dokładnie działanie leku, gdyż niektorych spośród tych leków nie można łączyć a alkoholem - co jak myślę niektórym może podważyć przyjemność z wakacji 😉 Dodatkowo leki tego typu mogą powodować złe samopoczucie i wymioty. Z tego co wiem w takim wypadku należy ten lek odstawić i cieszyć się wyjazdem. Nic na siłę. Są za to inne sposoby, ale o tym niżej 🙂

 

Czy wiecie czym w ogóle jest Malaria? 

 

Malaria jest tropikalną chorobą pasożytniczą, przenoszoną przez samice komarów rodzaju Anopheles – występującymi głównie w miejscach gdzie temperatura powietrza utrzymuje się na poziomie minimum 16-33°C a średnia wilgotność względna wynosi 60%. Takim rejonem jest między innymi Kenia i Tanzania. Przez mniejszą średnią temperaturę Malaria występuje o wiele rzadziej na terenach powyżej 2000 m n.p.m - na terenach wyżynnych. Malaria jest chorobą,  która wyselekcjonowała około 1 miliard populacji ludzi na ziemi. Średnio rocznie w Polsce stwierdza się około 50 przypadków Malarii wśród powracających z podróży. W ciągu roku na malarię umiera średnio 1,5 nawet do 3 mln ludzi, a jest to aż 20% wszystkich chorujących. Najmniej odporne są na nią najmłodsze dzieci, których system immunologiczny nie radzi sobie jeszcze z tak ciężkim zagrożeniem. Jest to bardzo ciężka i gwałtowna choroba i NIE WOLNO jej lekceważyć.

Czy wiedzieliście, że jest kilka odmian tej choroby? Są odmiany, które w razie wystąpienia gorączki i jej przezwyciężenia oraz kompletnego wyleczenia nie powracają, ale są również dwie, które pozostają uśpione w wątrobie i objawiają się po dłuższym czasie - nawet po kilku tygodniach i miesiącach oraz mogą nawrócić po kilku latach i znowu stworzyć zagrożenie dla waszego życia.

Po ukąszeniu przez komara zarodźce dojrzewają w waszej wątrobie przez 8 do 21 dni, a gdy są już gotowe pękają i wypuszczają do krwioobiegu dziesiątki tysięcy tzw. Merozoitów, które atakują wasze czerwone krwinki powodując objawy w postaci niezwykle silnej i długotrwałej, bo nawet kilka dni wysokiej gorączki (ponad 40°C), wymiotów, silnych dreszczy, często biegunki, bólów głowy. W końcowym stadium gorączki występują obwite poty i nagły spadek temperatury ciała. I ten atak gorączki może powtarzać się co kilka dni i każdy z nich jest śmiertelnie niebezpieczny. W zależności od rodzaju zarodźca i tego jakie Merozoity z siebie uwolni objawy zaczynają pokazywać się od 8 do nawet 30 dni. Więc najkrótszy czas, po którym zaczniecie obserwować u siebie objawy to 2 tygodnie.  W tym czasie również każdy niezarażony komar, który Was ugryzie – zaraża się pasożytem od Was i przenosi go na inną osobę.

Więc jeżeli jesteście w Kenii dopiero kilka dni, to jakiekolwiek objawy, które sugerowałyby Wam, że jesteście chorzy na Malarię raczej na pewno nimi nie będą. Jednak jeżeli po powrocie do domu zauważycie takie objawy u siebie natychmiast musicie udać się do lekarza. 

 

Denga to choroba wirusowa przenoszona przez komary rodzaju Aedes tzw. "komary tygrysie".

 

Poznamy je po zdobiących je białych i czarnych pasków. Komary te łatwo przystosowują się dowarunków miejskich, rozmnażają się w beczkach deszczówki i kałużach. Owady te przenoszą 4 typy wirusa Dengi. Jeżeli zachorujecie na Dengę wywołaną jednym z wirusów, to na ten jeden wirus pozostaniecie już odporni do końca życia i tylko czasowo na pozostałe 3 typy. Dengę przechodzi się bardzo ciężko. Objawem Dengi jest nagła wysoka gorączka nawet 40 °C, która utrzymuje się od 2 do 7 dni i czasami lekko odpuszcza na jeden dzień,ponad  silny ból głowy umiejscowiony jakby za oczami, silne bóle i opuchlizna stawów, mięśni oraz wysypka. Naczynia krwionośne zaczynają pękać oraz pojawić się może krwawienie z błon śluzowych jamy ustnej i nosa. Czasami choroba przeistacza się w fazę krytyczną powodując pojawienie się płynów w klatce piersiowej i jamie brzusznej, co pwoduje przerużne powikłania mogące doprowadzić do śmierci. Chorobę leczy się objawowo. Większość chorych przeżywa tę chorobę i poniekąd uodparnia się na nią. Jednak na całym świecie średnio rocznie na Dengę umiera 6 000 osób głównie dzieci i młodych dorosłych. 6 000 To dużo. Mamy teraz pandemię Koronawirusa. Zobaczcie jak uderzają w nas liczby zmarłych osób. Liczby Dengi wcale nie są mniejsze.   

Dlatego w podróży warto zachowaywać się w odpowiedzialny sposób!

 

Pomijając zażywanie leków antymalarycznych jeżeli jest Wam gorąco i rozbieracie się z ubrań jak tylko możecie OBOWIĄZKOWO pryskajcie się repelentami. Jeżeli piecze Was po tym skóra, to zakładajcie cienkie i lekkie ubrania na długi rękaw i nogawki na wieczór, by się chronić przed komarami. Zakrywajcie odkryte części ciała. Śpijcie pod moskitierą i wkładajcie ją w miarę możliwości pod materac, żeby Wam inni nieproszeni kilkunodzy lub kilkunastonodzy goście nie weszli pod poduszkę 😊 Jeżeli w hotelu macie klimatyzację to wieczorem odpalcie ją, by komary pochowały się od chłodu w szafach.

 

Róbcie wszystko! Tylko nie lekceważcie komarów.

 

Często, gdy klienci pytają mnie o Malarię przypominam im, które ze zwierząt na świecie zabija najwięcej ludzi w ciągu roku.

- Komar.

 

 

W Kenii obowiązuje waluta Szyling Kenijski (KSH). Jednak za większość usług turystycznych - Safari, pamiątki w sklepach tzw. Curio Shopach na trasie do miejsc turytsytcznych - dopuszczalne jest bardzo często płacenie Dolarem Amerykańskim (USD). Jednak w markecie nie zapłacimy już dolarami, a szylingami, które są właściwą walutą podobnie jak w zdecydowanej większości miejsc w Polsce nie zapłacimy Euro. 

 

Gdzie wymienić pieniądze?

 

W zeszłym roku (2019) Kenia zmieniła wygląd banknotów i monet, wprowadzając nowe wzory. Przez jakiś czas można było płacić obydwoma - starymi i nowymi. Teraz jednak z obiegu wyszły już stare banknoty o nominale 1 000 KSH. Przez jakiś czas można płacić jeszcze starymi banknotami o nominałach 500KSH, 200KSH, 100KSH i 50KSH. Dlatego zwłaszcza teraz sugeruję wymienić pieniądze w Kenii, a nie w Polsce, by nie zostać ze starymi pieniędzmi. 

Żeby kupić KSH należy sprzedać  USD albo EURO. Najlepiej wymienić pieniądze na lotnisku od razu po przylocie, gdyż najczęściej tam znajdziemy najkorzystniejsze ceny. KSH w hotelach mogą być bardzo drogie więc wymiana nie za bardzo się opłaca. Można wymienić też pieniądze w banku. Przy wymianie w banku należy okazać dokument tożsamości. Jednak do banku trzeba mieć za co dojechać 😉 Można też wyjść za bramę hotelu, machnąć ręką na pierwszego lepszego tuk tuka i poprosić by Was zawiózł do lokalnego miejsca gdzie możecie wymienić pieniądze. Kierowca na pewno będzie wiedział gdzie. Tylko w takim miejscu trzeba uważać na to jakie banknoty dostajecie i czasami się targować bo cena może być zbyt niska dla turysty.

 

Co się bardziej opłaca wymienić? EURO czy USD? 

 

Zazwyczaj najbardziej opłacalny jest USD. Możecie przyjąć, że 1 USD = 100 KSH. Róznica w przeliczniku nie jest zbyt duża. Czasami obie waluty w turystyce traktuje się zamiennie. 

WAŻNE by wasze USD, które przywozicie ze sobą były drukowane conajmniej w 2006r. Jednak czasami nawet i one nie są akceptowane ponieważ Kenijczycy najchetniej przyjmują nowe, kolorowe banknoty drukowane po 2009r. Ważne by nie były one naderwane ani zniszczone w innym razie możecie spotkać się z odmową przyjęcia tego pieniądza. Banknota starszego niż 2006 nie wydacie ani nie wymienice w Kenii.

 

 

Karty płatnicze

 

W Kenii są bankomaty, są też banki gdzie biały człowiek "mzungu" czeka długo w kolejce. Kartą mozna płacić w marketach i w niektórych sklepach,  ale trzeba uważać by nie zostać oszukanym. 

 

 

O czym warto jeszcze pamiętać? Napiwki! 

 

Warto być też przygotowanym do wręczania napiwków i mieć rozmienione drobne pieniądze dla obsługi hoteli oraz dla obsługi Safari. Najchętniej przyjmowane są KSH - zwłaszcza przez obsługę hoteli i restauracji, gdyż są to zazwyczaj prości ludzie którzy nie mają gdzie wymienić USD. 

 

 

Amboseli!

Myślę, że wyczerpałam temat tego jak zapakować i przygotować się do wyprawy na Safari. Jeżeli macie jakiekolwiek pytania nie bójcie się ich zadać poniżej lub napisać mi je na maila😊 Zachęcam do komentowania!

 

 

 

Pozdrawiam Was z kwarantanny domowej. Siedzę w domu grzecznie i czekam aż pandemia przeminie. Wiele ludzi tak bardzo narzeka, że nie ma czasu dla siebie, i że marzą by robić słodkie nic chociaż dzień! Teraz jest ku temu niepowtarzalna okazja!😊

 

#Siedzwdomu - Tak jest mądrze, odpowiedzialnie i w porządku w stosunku do innych chcących żyć zdrowo i szczęśliwie ludzi 😊

 

Życzę wszystkim zdrowia!!

 

Agnieszka

 

Wasza Sungura 😊