Jesteśmy już w Kenii czy Tanzanii.. a może nawet i w innym kraju. Jutro mamy już wyjazd na upragnione i tak wyczekane Safari. Zdecydowana większość z Was jechać będzie na taką wyprawę pierwszy
raz w życiu. W związku z tym w Waszych głowach pewnie kłębi się mnóstwo wątpliwości i niewiadomych dotyczących przebiegu safari. Czy na safari…? Czy będę mógł…? Czy da się..?

W odpowiedzi na te i na wiele innych niewiadomych przygotowałam dla Was...

   

Safari FAQ

 

 

Uzupełniam tu ewentualnie brakujące informacje, których nie zawarłam w żadnym z wcześniej opublikowanych Podpowiedników. Tak więc jeżeli nie znaleźliście poszukiwanych informacji tutaj
- to wielce prawdopodobne jest, że znajdziecie je w jednej z dwóch poprzednich części, które możecie otworzyć tu pod spodem 🙂 Jeżeli mimo wszytsko nie - to zapraszam do zadawania pytań
w komentarzu poniżej, a odpowiem jak najszybciej 😉

Zachęcam Was gorąco do lektury poniższych artykułów:

Safari Twiga

Podpowiednik część 1. Jak zorganizować sobie Safari?

W jakim miesiącu pojechać? jakie parki odwiedzić? Ile to może kosztować? Jaką lodge wybrać? Jak wygląda dzień na Safari? Wszystkie rzeczy, o których nawet nie pomyślelibyście, a które mają znaczenie przy organizacji Safari - znajdziecie tutaj.

Tembo -Tsavo West

Podpowiednik część 2. Jak spakować się na Safari?

Nigdy nie byliście na Safari i nie macie pojęcia czego oczekiwać po pogodzie, jakie ubrania zapakować, jakie przydatne rzeczy zabrać do plecaka lub czy trzeba się zaszczepić? Na wszystkie nurtujące Was pytania znajdziecie odpowiedź tutaj.

MASAI-2

Rzecz o Afrykańskich Dzieciach

Zagadnienie - must read and understand - z którym trzeba się zapoznać przed podróżą do Afryki. Moje przemyślenia na temat pomocy "afrykańskim dzieciom". Wszystko o tym jak pomagać mądrze i rozsądnie - a jak nie pomagać bezmyślnie i nie uzależniać dzieci i dorosłych w krajach trzeciego świata od nas samych.

Jak wyglądają lodge na Safari?

Lodge w Kenii mogą wyglądać jak hotele – budynek z pokojami i z balkonami, domki
i namioty bądź domko-namioty.

Dwa ostatnie przykłady zakwaterowania to obozy (camp). Namioty i domko-namioty są wielkości standardowego domku, mają łazienkę z toaletą i zazwyczaj taras
z krzesłami lub fotelami przed. Namioty mają brezentowe ściany i dachy.
Część łazienkowa jest murowana, rzadko drewniana. W środku znajdziecie standardowe wyposażenie typowe dla obiektów hotelowych w Kenii i Tanzanii, takie jak łóżko, półka, krzesła itd. Domko-namioty mają drewniane lub murowane ściany
i brezentowy dach – lub odwrotnie - ściany brezentowe i drewniany dach.
Namioty są również często pod dodatkowym zadaszeniem zbudowanym „makuti”.  

Są oczywiście jeszcze takie "niezwykłe" lodge, które zbudowane są np. na palach
jak ta najsławniejsza w polskich internetach lodge Sarova Salt Lick w prywatnym Taita Hills Wildlife Sanctuary lub Treetops lodge w Parku Narodowym Aberdare.

buffet-1

Jakie jest wyżywienie na Safari?

 

Zazwyczaj (choć nie w każdym przypadku) jest to wyżywienie 3 razy dziennie. Posiłki są najczęściej w formie bufetu i do nich serwuje się kawę i herbatę. 

O ile herbata w restauracjach lodge jest zwykłą herbatą ze sklepu – a więc o niebo lepszą niż ta, którą pijemy w Polsce 😉  to kawa serwowana w cenie posiłków nie spełni oczekiwań wymagających kawoszy, bo to zwykła kawa rozpuszczalna i raczej kiepskiej jakości. Porządnej, smacznej kenijskiej kawy szukajcie w barze lodge. Uwaga na postojach w trakcie przejazdu! Jeżeli zamawiacie herbatę i nie chcecie, by dolano do niej mleka (jak wzorem Brytyjczyków) piją Kenijczycy - dodajcie, że bez mleka. W innym przypadku postawią wam pod nosem bawarkę 😛  Kawa na postojach w tzw. Curio Shopach (sklepach z pamiątkami) raczej zawsze jest kawą rozpuszczalną z saszetki. Miłosnicy kawy powinni wiedzieć, że przejeżdżając przez Nairobi
po drodze można znaleźć kilka fajnych miejsc, gdzie możecie kupić i napić się wybornej kenijskiej małej czarnej. Jeżeli tego dnia nie macie długiego przejazdu zapytajcie się swojego przewodnika, czy czasem nie znalazłby się czas, by stanąć na te 15 minut i spróbować kenijskiego złota. PYCHA! 😉

 

Śniadania w Kenii to najczęściej angielskie śniadania. Bekon, fasola, pieczywo, tosty, chleb
w jajku... i jajka właśnie. Oczywiście w każdej formie w jakiej nam się zamarzy! Jajka gotowane
i smażone. Najczęściej jest kucharz, który stojąc przy patelni i robi nam takie jajka jakie tylko nam się wymarzą! Jajecznice, omlety, z dodatkami lub bez.. a więc POLACY! Jeżeli chcecie zjeść śniadanie o czasie, by być na zbiórce na wyjazd punktualnie – wstańcie wcześniej i ustawcie się jak najszybciej w niemającej końca kolejce po smażone jajka. Polaków rozpoznaje się w Kenii
po tym właśnie, że tłumnie stoją w kolejce do patelni tak jak do Lidla w czasie pandemii 😉

 

Podczas lunchu znajdziecie lekkie dania na gorąco jak np. ryż, ziemniaki, gulasz mięsny
i gotowane warzywa. Na deser podawane są owoce sezonowe (PYSZNEE!) i ciasta lub ciasteczka.

 

Kolacje są najbardziej bogate i urozmaicone ze wszystkich posiłków. Znajdziemy tam kilka różnych potraw + dodatki oraz warzywa i owoce. Lepsze lodge wystawiają kucharza,
który gotuje dla Was na Waszych oczach, codziennie coś innego. Spagetti, pizzerinki, piecze mięso, smaży rybę itd. Do wyboru - do koloru! 😉

 

Każdy w Kenii znajdzie coś dla siebie. Zarówno mięsożercy jak i wegetarianie czy weganie. Bezglutenowcy nie wszędzie znajdą wystarczająco dużo pożywienia dla siebie. W Kenii raczej mało kto zna pojęcie "bezglutenowy" i dieta taka jest raczej mało popularna i rozpowszechniona. Im lodge ma więcej gwiazdek, tym bardziej urozmaicone będzie jedzenie i większa szansa na to, że pojawi się więcej niż jedna bezglutenowa potrawa. Jednak lepiej jest uprzedzić organizatora
o takiej potrzebie - wtedy na pewno postara się dostosować wybór lodge
do Waszych potrzeb żywieniowych.

Czy wychodzenie poza hotel w nocy jest bezpieczne?

 

W Keni każdy budynek – dom, hotel – jest ogrodzony wysokim murem/płotem z pobitym szkłem lub drutami kolczastymi lub takimi pod napięciem, co ma chronić mieszkańców przed nocnymi rabunkami. Tak - zdarzają się takie w Kenii. W tym kraju sugeruje się turystom nie wychodzić samemu wieczorem poza obiekt hotelowy, gdyż napaść na taką samotną osobę zza granicy jest naprawdę wielce prawdopodobna. Są takie miejsca
jak np. Diani Beach, w którym są tak naprawdę głównie turyści, z których żyją okoliczni mieszkańcy, więc Ci starają się by nie wystraszyć źródła zatrudnienia. Wielu ludzi wychodzi w Diani nocą „na miasto”, do baru, na dyskotekę i dalej żyją. Są też takie gdzie samotnym, białym mzungu odradzałabym jechania tam nocą jak Mtwapa koło Mombasy. To raj dla tych, którzy uprawiają seks-turystykę. Poza tym nie ma tam nic ciekawego ani bezpiecznego. Hotele każdego dnia, o każdej porze zapewniają rozrywkę klientom jak np. animacje, zawody sportowe, wspólne tańce, pokazy akrobatyki, imprezy...Bardzo często nie ma kiedy się ponudzić.  Może Was zaelektryzowała wzmianka o seks-turystyce i że poruszam ten temat
w sposób bezpardonowy. Seks-turystyka istnieje w Kenii i w Tanzanii i nie ma co tego ukrywać - w każdym hotelu zobaczycie przynajmniej kilka encyklopedycznych przypadków tego rodzaju wypoczynku - ale to temat na inny artykuł 😉 Tak więc naprawdę niewielu decyduje się na wyjście
– i tak jest bezpieczniej.

Jeżeli już musicie, bo czujecie nieodpartą potrzebę wyjścia nocą - należy zapytać się na recepcji czy Was wypuszczą. Hotel może się zgodzić,
albo wysłać z Wami opiekuna/strażnika, któremu wypada dać później napiwek. Zasada jest wszędzie taka sama - miejcie przy sobie tylko niewielką ilość pieniędzy, kopię dokumentów i pilnujcie swojej szklanki! A i nawet w Kenii przeżyjecie 😉

Czy lodge na safari są ogrodzone?

Czy lodge na safari są bezpieczne?

Czy na teren lodge na safari mogą wejść dzikie zwierzęta?

Wszystkie lodge w Kenii są zawsze ogrodzone. Zwłaszcza te poza parkami i rezerwatami, czy w ich okolicach. Lodge na terenie parków i rezerwatów – owszem są ogrodzone, ale głównie pod kątem ochrony przed zwierzętami. Niewielu odważyłoby się skradać nocą do lodge w towarzystwie lwów, hien i lampartów…

Zwierzęta są mądre i sprytne i jeżeli by chciały, to weszłyby na teren lodge. Ale na szczęście one boją się nas tak samo jak my ich, więc są to sytuacje bardzo rzadkie. Lodge w parkach potrafią być też ogrodzone tylko częściowo, tak że ogrodzenie otacza tylko zaplecze, a od drugiej strony mur stanowi wysoka ściana budynku lub taras. Jednak takie lodge mają dla mnie największy urok! Położone są w buszu - gdzie w cieniu kryje się wiele barwnego ptactwa, a ich śpiew budzi Was codziennie o poranku, po środku sawanny - gdzie wypasają się antylopy, na zboczu góry
- skąd rozpościera się piękny widok i wszystkie słonie w postaci małych plamek wędrujących między trawami, nad korytem rzeki – gdzie w cieniu leżą leniwe krokodyle i hipopotamy.
Zawsze powtarzałam i powtarzać będę – lodga w parku to esencja safari! Więcej informacji
o lodge w Kenii i ich standardzie znajdziecie tutaj -> w pierwszej części Podpowiednika.

Lodge w Tanzanii na terenie parków i rezerwatów nie są ogrodzone. Mur stanowi czasami naturalna przeszkoda jak urwisko. Lodge często są obozami z rozstawionych na sawannie namiotów, które mają łazienkę i toaletę w środku – a jak nie, to jest taka publiczna po środku obozowiska. W takim przypadku zaraz po przyjeździe jesteście instruowani jakie są zasady bezpieczeństwa na terenie obiektu zwłaszcza po zmroku. Najczęściej dostajecie krótkofalówki lub gwizdek i jeżeli potrzebujecie wyjść z namiotu do restauracji, dzwonicie po ochroniarza (najczęściej Masaja), który przychodzi i odprowadza Was w wybrane miejsce. Czysta egzotyka! 😀

Zdarzało mi się wiele takich sytuacji jak ta kiedy np. w Masai Marze idąc do restauracji wieczorem usłyszałam szelest, a sekundę później przed nosem, jak przed maską samochodu przeskoczyła mi buszbok. Skąd się tam wziął? Nie mam pojęcia – ale zawał serca murowany 😛 Bardzo często do lodge przylatują marabuty w poszukiwaniu resztek jedzenia wyrzucanych przez kuchnię. Czasami kelnerzy dokarmiają je by klienci mogli popatrzyć na te najbrzydsze maszkarony wśród ptaków. Innego dnia wracając z lunchu do namiotu ścieżką wśród drzew
i namiotów zobaczyłam przed sobą maszerującego dumnie samym środkiem chodnika wielkiego samca pawiana oliwkowego. Nie myśląc wiele wskoczyłam bez uprzedzenia
do domku moich klientów. Dobrze, że tylko odpoczywali 😛 

Pawiany to dość częsty widok na terenie lodgy – ale od tego w lodge na szczęście
są ochroniarze. Mężczyźni z lokalnych wiosek, którzy wyposażeni w proce, maczety i dzidy mają zapewnić nam bezpieczeństwo. I uwierzcie mi – akurat w Masai Marze nie czułabym się bezpieczniej jak tylko przy Masaju z dzidą w ręku 😉

Nocą odradza się wychodzenia do ogrodu lodge, a do pozostania na terenie budynku.
Jeżeli jest to lodge namiotowa na terenie parku/buszu/lasu to unikamy wychodzenia
z namiotu po zmroku, a z kolacji w większości lodge odprowadza nas obsługa hotelu
lub nocni stróże z dzidami pod pachą 😛

sdr_HDRB

Czy na safari można wychodzić poza teren lodge?

Na terenie parków i rezerwatów NIE WOLNO NAM wychodzić poza teren lodge!

Tak więc nie możemy pójść sobie na spacer w czasie wolnym po obiedzie,
bo za ogrodzeniem jest dla nas naprawdę niebezpiecznie. Tuż za bramą mogą
być dzikie zwierzęta, które w kilka sekund są w stanie zakończyć Wam w najlepszym razie – tylko safari. Niektóre lodge w rezerwatach oferują spacer po sawannie
lub safari piesze. To jest dopuszczalne, ale tylko w niektórych miejscach i wyłącznie z wykwalifikowanym ochroniarzem.

Na szczęście większość lodge udostępnia nam miejsca, gdzie możemy pospacerować czy odpocząć jak np. ogrody i tarasy widokowe 🙂

Czy na safari dostępna jest woda pitna?

Każda szanująca klienta firma powinna udostępniać wodę pitną w samochodach dla podróżnych.

Nigdy nie wiadomo co się stanie i gdzie się stanie. Na przejazdach nie ma sklepów na każdym rogu i co 2 kilometry. W parkach i rezerwatach w ogóle ich nie ma. Dlatego każdy uczestnik wycieczki powinien mieć zagwarantowany dostęp do wody pitnej od organizatora – nawet najmniejsza ilość w moim mniemaniu jest obowiązkowa. Warto upewnić się, czy jest to w cenie wycieczki.

Czy można pić wodę z kranu? Czy można płukać zęby w wodzie z kranu?

W Kenii podczas safari sugeruje się nie pić nieprzegotowanej wody z kranu.

  Ci z Was którzy mają delikatne żołądki i są podatni na zatrucia również odradzam płukania zębów taką wodą. W każdym z pokoi czy namiotów w lodge na Safari znajdziecie butelkę wody na osobę. Używajcie jej do płukania jamy ustnej po myciu zębów. W hotelach na wybrzeżu woda w kranach jest słona. Dlatego tam do czajników wlewamy tylko i wyłącznie wodę butelkowaną. Oczywiście nie pijemy wody z kranu i unikamy płukania nią ust.

mde

Czy na safari w pokojach są robaki, pająki i skorpiony?

Czy w pokojach na safari są komary?

 

Oczywiście, że są. 

 

Zawsze się jakiś „dudu” - czyli robak w swahili – przydarzy, zwłaszcza jeżeli Wasza lodge znajduje się na terenie parku narodowego, czy rezerwatu, gdzie to Wy jesteście u nich gośćmi, a nie odwrotnie. Mieszkacie w samym środku buszu – trudno żeby ich tam nie było. W każdym mieszkaniu, nawet u nas w Polsce znajdziecie czasami jakiegoś dudu. ALE – najczęściej to, co się pojawia, to naprawdę małe żuczki wielkości paznokcia i jakieś latające mrówko-podobne stworki.

W Kenii występują większe dudu jak 20 centymetrowe wijce czy skolopendry. Jednak pojawiają się one głównie nocą na drogach i chodnikach. Jeżeli nie chcecie ich spotkać po zmierzchu idźcie do pokoju i zamknijcie drzwi😊 Podczas tych kilku lat tylko raz miałam sytuację, w której zobaczyłam u siebie w pokoju w lodge skolopendrę. Poprosiłam recepcjonistę o ratunek damy w potrzebie, a ten niczym czarny rycerz na białym koniu zabił ją butem i tak uratował mi noc – więc jak widzicie nie ma ich dużo 😀

Są i pająki. I to całkiem spore prządki olbrzymie. ALE – spokojnie – wiszą wysoko nad naszymi głowami i raczej nie mają ochoty rzucać się na nas z nieba. Jednak odradzałabym wchodzenie w busz i krzaki za hotelem, a w mieście nie patrzymy nigdy w górę! Są też komary. Nawet jeżeli ich nie widać to zawsze pojawi się jakiś parszywiec znikąd i w żadnym wypadku nie wolno ich ignorować! Muchy Tse Tse pojawiają się po południu w trakcie game drive. Nie działają na nie nawet kenijskie repelenty, więc warto założyć długe ubrania by się przed nimi chronić.

Chodząc chodnikami po terenie lodge, a czasem w pokojach i namiotach, w niektórych suchych, gorących i pustynnych miejscach w Kenii jak np. w Amboseli, Tsavo East, Samburu czy Meru możecie natknąć się na małe skorpiony.

Obsługa lodge bardzo stara się by przy sprzątaniu zamykać drzwi, by nie wpadło tam zbyt wiele wadudu, ale czasami się po prostu zdarza – nawet Wam, gdy otworzycie drzwi od balkonu. Ich ilość w pokoju zależy od miejsca, w którym aktualnie się znajdujecie i pory roku. Tam, gdzie jest wilgotno i zielono np. w Tsavo West i czasami East, w Nakuru czy w Masai Marze i przy okazji jest pora deszczowa spodziewajcie się naprawdę sporej ilości owadów. Wszędzie. W pokojach (zwłaszcza gdy palicie światło i macie otwarte okna), w namiotach, w restauracji w czasie kolacji, czy podczas Game Drive. Zwłaszcza po intensywnym deszczu pokazują się też takie wielkie jak pięść żuki i nie mniejsze chrabąszcze oraz mało widoczne, duże, komaropodobne stworzenia. Mnóstwo ciem osiągających rozmiary nawet otwartej dłoni.

Pamiętam takie dni na safari w Tsavo kiedy czułam się jak na poligonie. Gdy przechodziłam odcinek 30 metrów z pokoju do restauracji lodge na dźwięk przypominający stary silnik traktora robiłam uniki w prawo, w lewo albo padnij na ziemię by nie oberwać dudu-granatem wielkości piłki tenisowej.. 😛  Na taki mały Armagedon nastawcie się w październiku, listopadzie i grudniu.

 Jednak wszystko ma swoje plusy – w tym czasie jest migracja ptaków, które żywią się właśnie owadami. Przylatują one z innych kontynentów na zimę do Kenii i Tanzanii i wtedy jest to najlepszy okres by je obserwować!  Zwłaszcza w Tsavo. Tam pod światłem latarni wieczorem można podziwiać całe roje polujące na owady. Rajd dla obserwatorów ptaków i ornitologów!

Czy na safari jest prąd w pokojach? Czy są przerwy w dostawie prądu?

W przeważającej ilości lodge poza parkami możemy już znaleźć stały dostęp do prądu.

Zdarzają się jednak i takie które prąd mają tylko w wyznaczonych godzinach – zazwyczaj rano kiedy szykujemy się do wyjazdu i jemy śniadanie i wieczorem, kiedy wracamy z safari i jemy kolację. Czasami też w porze lunchu. Takie lodge, które używają agregatów prądotwórczych to te, które są pośrodku niczego, na odludziu, w środku parku narodowego czy rezerwatu, gdzie zwyczajnie nie jest pociągnięta linia energetyczna. Jednak nie stwarza to problemu ani dyskomfortu. Przerwy w dostawie prądu w Kenii są na porządku dziennym. Na szczęście zdecydowana większość obiektów hotelarskich ma w zanadrzu agregat prądotwórczy. Gdy nagle zgaśnie światło – nie bójcie się i nie wpadajcie w panikę. Poczekajcie kilka minut, a zaraz znowu nastanie jasność.

Czy na safari jest ciepła woda w kranach?

Ciepła woda najczęściej jest wtedy kiedy jest prąd.

Więc w tych lodge na odludziu – jeżeli nie ma prądu w konkretnych godzinach to nie oczekujcie i ciepłej wody. Ciepła woda jest w takich lodge rano przed śniadaniem i wieczorem w czasie i po kolacji. Jest ona ograniczona, tak więc im wcześniej weźmiecie prysznic tym większa szansa, że będzie on gorący 😉 W lodge gdzie prąd płynie nie przerwanie w większości przypadków i gorąca woda z kranów leci cały czas.

Czy podczas safari będzie można wymienić pieniądze?

Teoretycznie tak. Ale jest to bardzo trudne.

W niektórych, lepszych standardem lodge można wymienić pieniądze w recepcji lub w kasie. Jednak kurs w lodge jest zawsze o wiele mniej korzystny niż na lotnisku, w banku czy na mieście. Często zdarza się też, że w lodge nagle brakuje pieniędzy na wymianę co niweluje taką możliwość. Najlepiej więc wymienić pieniądze przed rozpoczęciem safari, lub upewnić się u organizatora czy na pewno będzie czas i miejsce, by tego dokonać.

Czy w pokoju na safari jest sejf?

W większości lodge nie ma.

Może jedynie czasami zdarzą się w lodge 4,5* i 5*. Dlatego wszystkie pieniądze i dokumenty ZAWSZE nosimy przy sobie. Nie zostawiamy ich w pokojach gdy z nich wychodzimy - nawet na pół godziny, żeby zjeść obiad w restauracji. Chyba że, macie bagaż zamykany na kłódkę. Kenia nie różni się pod tym względem od innych miejsc turystycznych. Dokumenty zawsze przy sobie, lub zamknięte na kłódkę 😉

safari twiga

Czy zwierzęta na safari podchodzą blisko do samochodów? Czy na safari zobaczymy dużo zwierząt?

 

Wielu z Was wyobrażając sobie safari ma wizję pędzenia dżipem z otwartym dachem przez środek sawanny goniąc za pędzącym stadem żyraf i wyprzedzając po drodze stado pasiastych zebr, które uciekają przed polującymi na nie lwami. 

Wyobrażacie sobie, że na każdym kroku będzie inne zwierzę i nie będziecie wiedzieli, w którą stronę obrócić głowy, by je wszystkie zobaczyć. Nie - nie zawsze to tak wygląda. Park narodowy czy rezerwat przyrody to nie zoo. Zwierzęta nie czekają tam w wyznaczonych miejscach, aż podjedzie do nich samochód z turystami. Istotą safari jest to, że te zwierzęta żyją na wolności, przemieszczają się, migrują poza tereny parków i rezerwatów, zabijają się nawzajem dla pożywienia. Ukrywają się przed samochodami, jeżeli czują się zagrożone, lub zmęczyły je korki na drodze 😉

Owszem, niektóre zwierzęta – zwłaszcza te terytorialne – mogą przebywać w obrębie jakiegoś terenu dłuższy czas, ale potem znowu zmieniają miejsce i tak dalej..

Są na safari takie dni kiedy naprawdę zza okna i z pod otwartego dachu nie widać prawie nic – lecz nie jest to niczyja wina. Po prostu danego dnia mimo wysiłków i tropienia zwierząt wiele z nich, w tym dniu mogło być w innej części parku lub skrywać się w gęstwinie.

Bardzo wiele tu zależy od pory roku. Gdy jest pora deszczowa, wszystko jest zielone i wszędzie na około pełno wody  - zwierząt nie widzimy tak wiele – gdyż nie migrują w poszukiwaniu jedzenia i picia. Siedzą ukryte bezpiecznie w krzakach gdzie mają wszystko pod dostatkiem. A i padającego deszczu też nie wszystkie zwierzaki lubią 😉 Lecz zazwyczaj wtedy rodzi się najwięcej młodych wśród wielu gatunków zwierząt. Gdy jest sucho, zwierzaki nie mają w czym się kryć, nie ma jedzenia ani wody więc wychodzą z kryjówek i tak je właśnie przyłapujemy na gorącym uczynku! Każda pora ma swoje plusy i minusy. Trzeba określić to, co planuje się zobaczyć i tak dostosować swoją podróż. Więcej o pogodzie i kiedy najlepiej przyjechać na safari tutaj -> w pierwszej części Podpowiednika 😊

Czy na safari zobaczymy wielką piątkę? Czy zobaczymy na safari lwa? Czy zobaczymy na safari polowanie drapieżników?

Do Wielkiej Piątki zaliczamy bawoła afrykańskiego, słonia, lwa, lamparta i nosorożca.

Nie w każdym parku, czy rezerwacie zobaczycie całą Piątkę, gdyż nie zawsze przedstawiciele tej grupy żyją w jednym parku, albo jest ich tak znikoma ilość, że cudem nazywa się ich zobaczenie w danym miejscu. Czasami, żeby mieć szansę na Wielką Piątkę trzeba jechać na Safari na tydzień, by odwiedzić kilka miejsc, w których wsytępują poszczególne z tych zwierząt i mieć szansę ich wytropienia.

Z wypatrzeniem bawołów i słoni raczej nigdy nie ma problemu i to praktycznie w każdym parku i rezerwacie. Największe stada słoni zobaczycie w Amboseli ale nie zobaczycie w Nairobi i Nakuru. Bawoły w Tsavo, Nakuru i Masai Marze 🙂

Z wypatrzeniem lwa są większe trudności ale zazwyczaj się udaje, nawet jeżeli leży on daleko pod krzakami i tylko czasami podnosi głowę. Rzadko zdarzają się takie safari, na których klienci nie widzą lwów, ale się zdarzają – i nie jest to wina organizatora! Na lwy najlepsze są wczesne poranki 😉 Wtedy właśnie jest największe prawdopodobieństwo ujrzenia lwiego polowania. Lwy macie szansę zobaczyć w Tsavo East, Amboseli, Nairobi, Samburu, rzadko w Nakuru i w Meru, prawie wcale z Tsavo West. Znajdziecie je też w rezerwacie Taita Hills, a najwięcej w Masai Marze!

Wielkim sukcesem oraz dumą dla kierowcy jest wypatrzenie lamparta. Wytropienie go jest dla większości kierowców większym osiągnięciem niż wytropienie lwa. Nie każdemu się to udaje😉 Ze wszystkich kierowców, z którymi współpracowałam tylko jednemu się to zawsze udawało – Paulowi. On jest magnesem na lamparty. Ma sokoli wzrok. Widzi je w takich miejscach, w których inni po prostu nie potrafią, a pozostali kierowcy zarzucają mu uprawianie czarów 😛 Lamparty to bardzo, bardzo skryte koty. Ich umaszczenie pomaga im świetnie się kamuflować. Albo leżą ukryte w gałęziach drzew, albo w gęstwinach buszu. Jednak widzi się je o wiele rzadziej niż lwy. Nawet podczas safari w kilku parkach jest szansa, że się go po prostu nie zobaczy. Na lamparta mamy największą szansę w Samburu, Tsavo West, Masai Marze. Nieznacznie mniejszą w Tsavo East i Nakuru, Nairobi. Ciężko go złapać w Meru.

W Kenii zostało przy życiu w sumie około 1250 nosorożców (zgodnie z danymi z 2017r.) białych i czarnych. Jest ich tak mało, że zobaczenie ich naprawdę graniczy z cudem w pewnych miejscach np. w Tasvo. W ogóle nie ma ich w Amboseli. Największą szansę na zobaczenie obu gatunków mamy w parku Nakuru albo w Nairobi. W Masai Marze są nosorożce czarne, ale to są te bardziej skryte i nie jest to codzienny widok jak w Nakuru. Są też prywatne rezerwaty jak Ol Pagieta gdzie zostały ostatnie dwie żyjące na świecie samice północnego nosorożca białego Fatu i Najin.

MMExpress

Czy można wychodzić z samochodu podczas safari?

Podczas Game Drive – czyli jeździe po parku w poszukiwaniu zwierząt – nie wolno wychodzić z samochodu.

 Jest to zabronione wysoką grzywną i aresztem. Krótki Game Drive trwa około 2-3 godziny. W tym czasie da się wytrzymać bez toalety, którą należy załatwić przed wyjazdem. Czasami zdarza się siła wyższa i kiedy czujecie, że płyny ustrojowe wylewają Wam się oczami wtedy kierowca szuka pobliskiej lodge lub lotniska, byście skorzystali z toalety. Jeżeli jesteście daleko od wszystkiego i uzna, że Was wypuści na zewnątrz, najpierw sam wyjdzie i zorientuje się czy jest bezpiecznie. Następnie otworzy bagażnik, przykryje drzwi kocem jeżeli to dłuższe posiedzenie i zezwoli na załatwienie się ale ZA SAMOCHODEM na drodze. W niektórych parkach czy rezerwatach gdzie są miejsca, w których można wyjść z samochodu – prawie zawsze są tam toalety.

Czy na safari zwierzęta atakują samochody?

Zdarza się - ale bardzo, bardzo rzadko.

Najczęściej z udziałem słoni, bawołów i teoretycznie nosorożców (ale tych jest tak mało, że liczba takich przypadków jest praktycznie żadna) i najczęściej tylko wtedy kiedy my – ludzie – stworzymy zwierzęciu sytuację, w której czuje się ono zagrożone lub naruszamy jego przestrzeń. Zdarza się to rzadko bo na szczęście większość kierowców, którzy zabierają Was na safari zna zasady bezpieczeństwa i stosuje się do nich. Te zasady nie dotyczą tylko Was, ale ich samych. Za ich złamanie nie grozi im tylko to, że Wam może się coś stać, ale też to, że mogą dostać czasowy lub dożywotni zakaz wjazdu do parków czy rezerwatów co kończy ich źródło zarobku. Dobry kierowca to ten, który dba o bezpieczeństwo swoich klientów.

Czy warto odwiedzić Wioskę Masajską?

Czy warto pojechać do wioski Samburu?

Oczywiście, że tak! 

Od razu zaznaczam, że organizator raczej nie zabierze Was do dziewiczej wioski, w której będziecie pierwszymi odwiedzającymi turystami. Takie „dzikie” wioski oczywiście istnieją – ale na szczęście Masajowie w nich mieszkający żyją sobie w swoim świętym spokoju i nie życzą sobie gości.

Masajowie to lud nomadzki, który został uziemiony przez obowiązek edukacji dzieci i gnający na przód rozwój cywilizacyjny. Konieczność wysyłania dzieci do szkoły łączy się z koniecznością zarabiania pieniędzy i tu Masajowie wpadli na genialny (moim zdaniem) pomysł zarabiania na ich własnej kulturze i odmienności. Przeprowadzają prezentację tego jak tańczą, śpiewają, jak się ubierają i jak mieszkają. Sprzedają wyjątkowo kolorową biżuterię własnego wyrobu. Robią to dla Was drodzy podróżni – ale czym różnią się w tym od (bez obrazy) polskich górali, którzy robią to samo w Zakopanem i okolicach, którzy kultywując swoje tradycje jednocześnie robią na tym dudki? 😉 Czy jadąc na Podhale nie chodzicie do karczm by posłuchać góralskiej muzyki granej przez góralów w strojach regionalnych? Nie kupujecie na Krupówkach ciupag, górlaskich kapeluszy i czerwonych korali? 😉 Tak - jest to pewnego rodzaju pokaz dla turystów, których celem jest zobaczenie tradycji masajskich czy samburu. Skoro jeździcie na wieczory greckie w Grecji, na pokazy Flamenco w Hiszpanii i Bułgarskie Noce w Złotych Piaskach, to do Masajów, którzy z tych wszystkich wymienionych wyżej artystów są najbardziej realistyczni – naprawdę warto jechać!

Masajowie, Samburu – pokrewne plemiona, które mimo iż postęp cywilizacyjny w Kenii gna do przodu jak oszalały, cały czas próbują pozostać przy swoim stylu życia. Ich kultura jest barwna, piękna, egzotyczna i niestety szybko zanika. Wizyta jest zawsze wesoła i pełna nowych doświadczeń! 😉 Macie ostatnią szansę na zobaczenie ich właśnie takich - prawdziwych. Ja gdybym nie pojechała zobaczyć Masajów w Kenii – bardzo bym żałowała. Na zdjęciach widzicie moją mamę i wujostwo odwiedzających wisokę przy okazji kolejnej wizyty u nas w Kenii. Naprawdę świetnie się wszyscy bawiliśmy mimo świadomości, że show zrobione jest "pod nas". Potem w trakcie jazdy do domu rodzinnego Paula widzieliśmy inne wioski Masajów i nie tylko. Te same chaty, ludzie ubrani tak samo - ale nie dla turystów. Tylko dla siebie i uszanowania swoich tradycji i kultury. Dzięki wizycie w wiosce moi goście doświadczyli kultury Masajów, a Ci którzy nie przyjmują turystów dalej żyją sobie po swojemu. I tamtych zostawmy w spokoju 🙂

Co przywieźć dzieciom w Kenii i w Tanzanii? Czego potrzebują najbardziej afrykańskie dzieci?

Potrzebują najbardziej edukacji oraz nauki samodzielności.

Rzucając przez okno plastikowe długopisy i cukierki zaśmiecacie tylko środowisko, przyczyniacie się do i tak ogromnych już problemów dentystycznych wśród kenijczyków oraz uczycie ich, że są zależni od nas, i że wszystko w życiu przychodzi łatwo i na wyciągnięcie ręki.

Tak NIE powinno być.

Zanim pójdziecie na zakupy po entą lub nawet setną dniówkę długopisów czy cukierków - zastanówcie się czy w taki sam sposób pomoglibyście biednemu dziecku z Waszej rodziny? Czy jemu te cukierki przydadzą się w zdobyciu wykształcenia, a później zawodu? Jestem przekonana, że w wielu miejscach kenijskie dziecko dostaje więcej słodyczy w tydzień niż polskie dziecko w trakcie miesiąca. A może by tak dodatkowe korepetycje? Albo chociaż strój na W-f? Czy kurtkę albo buty? TEGO potrzebują biedne dzieci nawet w Polsce! Zapewnienia podstawowych potrzeb do umożliwienia im prawidłowego rozwoju i dobrego startu w dorosłe życie! Czyli wszytsko to, co się może do tego przyczynić. Z całego mojego serca zachęcam Was do lektury artykułu tutaj ->  "Rzecz o Afrykańskich Dzieciach"!  Myślę, że ten temat warto poddać refleksji zanim zrealizuje się nieprzemyślaną i nic nieniosącą pomoc.  

Wiele rzeczy,które dają turyści jest zbędnych, szkodliwych i kompletnie nieprzydatnych. Na przykład długopisy i zeszyty z Polski są całkowicie nieprzydatne w Kenii. Czemu? Wszystkich tych z Was, którzy chcą pomóc dzieciom w Afryce odsyłam do  części 2 Podpowiednika - Jak spakować się na Safari gdzie znajdziecie listę tego co jest przydatne, a co kompletnie zbędne i szkodliwe. 

Czy trzeba dawać napiwki kierowcom na safari? Ile wypada dać napiwku kierowcy na safari?

Ile wypada dać napiwku sprzątaczkom, bellboyom, kelnerom, obsłudze, przewodnikowi, pilotowi czy kierowcy?

To trudny i niewdzięczny temat. W Kenii i Tanzanii napiwki są czymś na porządku dziennym. Są niemal nieodłącznym elementem imprezy turystycznej. Większość organizatorów wprost informuje w ofercie, że np. „cena nie obejmuje” lub „cena obejmuje” obyczajowe/zwyczajowe napiwki dla kierowców/ obsługi/ przewodników/ tragarzy itd.. Najczęściej wymieniona jest wysokość kwoty. W obu przypadkach należy to traktować jako opłatę, którą powinno się uiścić. Jeżeli w ofercie nie ma żadnej informacji o napiwkach – to jeżeli kierowca/ przewodnik/ tragarz/ kucharz itd. starali się by Wam dogodzić i umilić wyjazd - należy pamiętać o tym, by je wręczyć.

Napiwki w tej części Afryki są społecznie uznane, oczekiwane i integralnie łączone z podstawowym wynagrodzeniem. Oczywiście to, czy w końcu wręczycie napiwek oraz jego wysokość - zależy od Was drodzy podróżni. Sami ocenicie najlepiej czy Wasz przewodnik lub kierowca dawał z siebie więcej niż powinien, czy bardzo się starał, żeby ten wyjazd pozostał dla Was niezapomniany 😊

Pamiętajcie proszę, że ludzie, którzy Was obsługują pracują w większości tylko sezonowo. Gdy skończą się ciepłe miesiące, oni czekają kolejne trzy, lub nawet pół roku by dorwać inną pracę. W tym czasie żyją z tego co odłożyli pracując przez 5 miesięcy, 24 godziny na dobę, z dala od rodziny i czasami nie widząc swoich pociech tygodniami! Bardzo wielu pracowników hoteli jak kelnerzy, sprzątaczki lub złote rączki pracują tylko za to, co dostaną od Was jako napiwek – ich wynagrodzenie to właśnie tylko napiwki, które im wręczacie! To naprawdę niewiele 🙁

Ceny w Kenii i koszt utrzymania dzieci, czy leczenia w szpitalu to kwoty proporcjonalnie zbyt duże w stosunku do tego, ile zarabia przykładowy Kenijczyk. Nawet jeżeli wydaje Wam się, że kierowca co tydzień dostaje napiwki, więc na pewno zarabia krocie – to pamiętajcie, że ma tak tylko pół roku w roku, a utrzymać rodzinę, jeść, wysyłać dzieci do szkoły i ew. leczyć się u lekarza musi cały kalendarzowy rok. Ich nie stać na wakacje jak Was. Ba! 99% nigdy na takich nie było i nie będzie.

Dlatego proszę byście za kilka dni pracy nie wręczali zaledwie 2-5 USD nawet jeżeli Waszym zdaniem obsługująca Was osoba nie przykładała się nazbyt bardzo. Lepiej już nie dać nic. Czy Wy przyjęlibyście taki napiwek po kilku dniach całodziennej pracy? Wątpię😊 Pamiętajcie proszę, by przy robieniu kosztorysu wyprawy w tą część Afryki uwzględnić kwotę na napiwki dla szeroko pojętej obsługi, z którą być może będziecie mieć do czynienia - w hotelu nad oceanem i w każdej lodge na safari (sprzątaczki, złote rączki, kelnerzy, bellboye, barmani itd.) i podczas safari czy wycieczek fakultatywnych (kierowcy, piloci, przewodnicy, animatorzy) - po to byście póżniej nie zostali zaskoczeni, że trzeba - lub wypadałoby gdzieś jeszcze komuś zapłacić. Pamietajcie w tym wszystkim, że w tej części afryki jak i w wielu miejscach na świecie napiwki są elementem pracy i czymś na porządku dziennym i nie jest to nic nadzwyczajnego i anormalnego 🙂

Czy jadąc do Kenii i Tanzanii warto się zaszczepić?

Zaszczepić się jest zawsze warto. Jest to inwestycja w dalesz podróże - ale przede wszytskim w Wasze bezpieczeństwo, którego nigdy dość, zwłaszcza kiedy jest się w obcym kraju, w którym opieka medyczna nie jest na idealnym poziomie.. Więcej na ten temat  tutaj -> w Podpowiedniku część 2. Koniecznie przeczytajcie!! 😉

Czy można palić na terenie parku i rezerwatu? Czy w lodge na safari można palić papierosy?

Na terenie parków i rezerwatów absolutnie nie wolno palić papierosów!

Pamiętajcie proszę, że Kenia jest gorącym i upalnym krajem, a roślinność w przeważającej części kraju jest sucha i BARDZO ŁATWOPALNA. W każdej lodge wyznaczone są miejsca dla palaczy. Jeżeli pokoje i namioty mają taras lub balkon – są na nich popielniczki. Nie palimy nigdzie indziej, jak tylko w wyznaczonych miejscach.

Jeżeli zdarzy się, że w planach macie mieć całe przedpołudnie jazdy po parku w poszukiwaniu zwierząt to nastawcie się na to, że przez około 6-7 godzin nie będziecie mogli zapalić papierosa. Rozwiązaniem może być poproszenie kierowcy, by przy okazji zajechał do najbliższej lodge na terenie parku gdzie będziecie mogli udać się do wyznaczonego miejsca i zapalić papierosa. Pamiętajcie jednak, że powinniście zapytać się również reszty pasażerów Waszego busa, czy zgodzą się by zrobić przerwę. Mogą wykorzystać ten moment na toaletę 🙂

Czy i gdzie mogę kupić sobie kartę do telefonu i internet w Kenii?

Jak najbardziej! Jest to banalnie proste!

Przed Safari należy udać się z paszportem do autoryzowanego punktu wybranej firmy telekomunikacyjnej np. Safaricom lub Airtel. Znajdziecie je w mejscowych centrach handlowych. Tam na podstawie Waszego dokumentu tożsamości zostanie Wam przydzielony numer na doładowanie. Kartę doładowywać możecie prawie wszędzie. Wystarczy, że w lokalnym sklepiku kupicie zdrapkę na kwotę, którą chcecie doładować swój numer. To może być od 50 KSH nawet do 1000 KSH. Każdą kwota może być zamieniona na proporcjonalną do ceny ilość Internetu. Im więcej zapłacicie tym więcej Internetu dostaniecie „gratis”. Ja jadąc prywatnie zawsze kupowałam 1000 KSH - co zamieniałam na 3GB Internetu oraz 500 KSH – co wykorzystywałam na połączenia telefoniczne i smsy. I to wszystko starczało mi na co najmniej 2 tygodnie. Wam wystarczy sam Internet 😊 Są też inne opcje jak doładowanie na tydzień w promocjach itd. lecz to się zmienia co miesiąc – ale warto o to zapytać przy okazji kupowania karty SIM.

Czy warto wykupić dodatkowe ubezpieczenie na safari?

Jak najbardziej TAK!

Prywatna opieka medyczna, która jest zbliżona standardem do naszej Polskiej - w Kenii jest bardzo droga. Dlatego wykupienie wysokich kosztów leczenia jest jak najbardziej pożądane. Warto też pomyśleć o ubezpieczeniu Flying Doctors, którzy przylecą do Was wszędzie tam gdzie, najbliższa placówka medyczna oddalona jest o dziesiątki jak nie ponad 100 km od miejsca, w którym przebywacie. Podczas Safari jest to zwłaszcza przydatne!

Czy w Kenii jest drogo? Jakie są ceny w Kenii? Czy w Kenii można się targować?

To zależy co kupujemy i gdzie. W niektórych miejscach w Kenii uprawia się poszczególne gatunki roślin w związku z tym w różnych miejscach kupimy produkty w innych cenach, ale tam gdzie uprawia się czegos dużo - tam ta roślina będzie najtańsza. Jeżeli kupujemy produkty w markecie – jest drożej nawet w stosunku do cen polskich. Ceny na ulicy zależą od miejsca. W mieście będzie dużo drożej niż na wsi. Niektóre warzywa i owoce mogą być sprzedawane za kilka do kilkudziesięciu szylingów za sztukę. Przy autostradzie kupicie je zapakowane w worki z plastikowej siatki po kilka sztuk nawet do kilku kilogramów. Poza marketem ceny nawet dla nas mzungu potrafią być o połowę tańsze niż w markecie.

W sklepach - tych dużych i tych małych - ceny są stałe. Możemy targować się o produkty sprzedawane poza sklepem. Np. za pamiątki, usługi i czasami owoce czy warzywa. Pamiętajie jednak, że afrykańczycy muszą też zarobić. Proszę, nie zapędzajcie się w targowaniu się do ostatniego dolara. Rzeźba wielkości mojego przedramienia za 5 USD to prawie jak za darmo. Jako wykształcona rzeźbiarka nawet nie marnowałabym czasu na jej robienie. Pamiętajcie proszę, by uszanować czyjąś pracę i czas jaki w nią włożył i nie zdzierajcie z tych ludzi ostatniego grosza co niestety zdarza się wielu turystom z całego świata 🙁 Dziękuję 🙂

Ceny w Marketach

 

Coca Cola 2 l - 180 KSH Sok z mango (pick&pill) - 215 KSH Kostka masła 500g - 800 KSH Jajka 15 szt. - 242 KSH Herbata Katepa Pride 100 torebek - 290 KSH Herbata Kericho Gold 100 torebek - 285 KSH Kawa Kenya AA Java House 375g - 880 KSH Chleb tostowy - 50 KSH Mleko w plastikowej folii 500ml - 50 KSH Najtańszy jogurt - 105 KSH Woda 0,5l - 30 KSH Woda 1 l - 60 KSH Woda 5 l - 200 KSH Jabłka 6 szt. - 250 KSH Banan 1 sztuka - 10 KSH Mango 1 szt. - 115 KSH Wódka Kenya Cane 750 ml - 700 KSH

Ceny na Ulicy

Mały worek cebuli (na autostradzie) – 100 KSH Mały worek pomidorów (na autostradzie) – 100 KSH Mały worek ziemniaków (na autostradzie) – 100 KSH Worek Mango (ok. 5 sztuk, na autostradzie)  – 100 KSH Mały worek pomarańczy (na autostradzie) – 70 KSH Banan 1 sztuka – 4 KSH

Ceny w lepszych restauracjach i barach

Piwo lane w kuflu - 450 KSH Koktajle - 500/1200 KSH Soki i napoje bezalkoholowe 400/600 KSH Pizza - 600/1000 KSH Danie mięsne - 900/1600 KSH Owoce morza i ryby - 700/1600 KSH Pasta - 1000/1600 KSH Burger - 600/1000 KSH Papierosy - 350/450 KSH

Safari njema Rafiki!!! 😉

Udanej podróży przyjaciele!!

 

Teraz spokonojnie możecie jechać na safari. Jesteście w pełni przyszykowani, odpowiednio spakowani i pewni tego, że dacie sobie radę! Wiem, że to będzie dla Was niezapomniana i pełna pięknych emocji podróż - Safari!! Życzę Wam tegoz całego serca!

Zachęcam Was do komentowania pod spodem i zadawania pytań 🙂

Pozdrawiam z kwarantanny,

Agnieszka

Wasza Sungura